sobota, 2 lipca 2016

R 18

* Sophie *
Czemu moje życie jest takie, takie bez sensu. Nic nie idzie po mojej myśli. Każdy pewnie miał problem z którym nie mógł sobie poradzić. Przez własną głupotę mogę stracić matkę, osobę ktora mnie wychowała. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas. Strasznie się o nią martwię. Jeśli ona nie przeżyje. Tata sie zalamie a ja razem z nim. Nie możemy jej stracić, za dużo dla nas znaczy mimo wszystkich kłótni zawsze będziemy ją kochać. Siedząc na jednej z ławek obok OIOM'U zdaje sobie sprawę jak bardzo nie widziałam cierpnia mojej mamy. Swoją wrażliwość ukrywała pod maską alkoholu, złości i bezinteresownosci. Taka głupia byłam, wszystko robiła na pokaz, chciała pokazać jaka jest silna, niezależna. To wszystko doprowadziło do tego miejsca. Ściany szpitali slyszaly najwięcej modlitw. Teraz ona się liczy. Czas naprawić moją rodzinę..
Z tego co wiem mama przedawkowala, najbliższe 24h będą decydujące. Ale wierzę ze da radę, musi dac dla mnie i taty. Będziemy ja wspierać, zabierzemy do Hiszpanii, do Barcelony gdzie zaczniemy nowy rozdział naszego wspólnego życia. Ojciec strasznie się niecierpliwi, lekarze nie pozwalają mu zobaczyć " żony ". Nigdy nie widziałam go w takim stanie. Łzy spływają po jego policzkach. Oczy ma czerwone od płaczu. Widać ze wiele dla niego znaczy, darzy ją nieograniczona miłością. Tak samo jak i ja. Musze wytrzymać deszcz żeby w końcu zobaczyć tęczę...  Mężczyzna w białym fartuchu podchodzi mojego taty i klepie po rammieniu...


* Ayra *
Nigdy więcej opalania! Jestem strasznie czerwona, skórka mnie tak szczypie i swedzi no po prostu cudownie. Przeglądając się w lustrze doszłam do wniosku ze wygladam jak chodzący buraczek. Krece głowa z niezadowolenia. Każdy nawet delikatny ruch przyprawia mnie o ból. Idź się opalic mówili będzie fajnie mówili.
Po długim szukaniu w końcu odnajduje krem. Jakie wybawienie. Cieszę się normalnie jak Reksio z szynki. Delikatnie go nakladam. Zimny dreszcz rozchodzi się po moim ciele. Przymykam oczy z rozkoszy. Idąc do kuchni zauważam osobę w kaptyrze wprost patrzaca na moje okno....


******************
Hejo :D
Jak tam wakacje? Bo mnie nawet Oki, tylko troszku gorąco :(
Co sądzicie? Zmienić coś?
Miłego czytania!! 😻😻😻

wtorek, 9 lutego 2016

R17

* Ayra *
Z moich włosów wyjmuje śliczną małą biedronkę. Kamień spadł mi z serca. Nie chciałam i jak na razie nie chcę się z nim całować. Ledwo go znam, aż jeden dzień, na prawdę dużooo. Nie zdobędzie mnie tak łatwo.
Słyszę jakiś dźwięk, jakby dzwonek od telefonu. To na pewno nie mój, lepszy mam sygnał hehe.
- chyba to Twój telefon?
Wkłada dłoń do kieszeni od marynarki.
- rzeczywiście
Naciska czerwoną słuchawkę i chowa przedmiot
- czemu nie odebrałeś?
- to nikt ważny
Jasne, mhm. Nie wierzę mu za grosz. Znam typ facetów takich jak on. Pierw że to nic ważnego a później okazuje się że ma narzeczoną i dziecko w drodze. Szczerze nie chcę budować szczęścia na czyimś nieszczęściu.To takie nie w porządku, nawet nigdy bym tak nie postąpiła w stosunku do mojego wroga. Jakoś bym to przeżyła. Mam Sophie, Ollego, Willa.
- nie wierzysz mi prawda?
- czemu tak sądzisz?
- twoje oczy Cię zdradziły
- weź nie żartuj okej?
 - no serio nie kłamie, nie żartuje - obejmuje mnie ramieniem
Czuję coś dziwnego, nie mam zamiaru zdjąć jego ręki, myślę że w jego towarzystwie zawsze będę bezpieczna. Dochodzimy do zatłoczonej ulicy. Chłodny podmuch wiatru, uwielbiam to. W tedy moje włosy rozchodzą się na wszystkie strony. Sop zrobiła mi przez przypadek takie zdjęcie i ślicznie wyszło. Każdy myślał że sucharki albo wiatraka używałam. Ciepły klimat nagle stał się troszkę zimnym. O tej porze w bardzo rzadko się to zdarza. James oczywiście to zauważa i zdejmuje swoją marynarkę którą za chwile ląduje na moich ramionach. Zapach jego perfum nie do opisania, strasznie mi się spodobał.
* 20 minut później *
Jesteśmy już przed moim domem. Piłkarz otwiera drzwi samochodowe. Pomaga mi wysiąść.
- dziękuję Ci za wspaniały wieczór - całuję go delikatnie w okolicach ust i jednocześnie wkładam kartkę z moim numerem telefonu.
- to ja Ci dziękuję
- Dobranoc James
- Dobranoc Ayra
Żegnam go moim jednym z najśliczniejszych uśmiechów i zamyka drzwi. Lekko się o nie oparłam. Zdejmuję szpilki, rzucam je gdzieś w kąt. Wędruję do łazienki, tam pozbywam się wszystkiego, włączam ulubione piosenki i wchodzę do gorącej wody. Po wyjściu z wanny pachnę maliną, Sophie lubi takie pierdółki, jak widać zaraziła mnie tym. Ubieram piżamki i od razu dzwonię do mojej przyjaciółki. Odrzuca moje połączenie, kurczę jak się jej coś stało, przez głowę przechodzą mi najgorsze scenariusze. Dzwonię tak z kilka razy. Will z nim była ostatni raz. Ten podobnie. Strasznie się martwię.


* Sophie *
- Dlaczego mama leży na podłodze?! - zaczynam krzyczeć
Szybko podbiegam, odpycham jej kochanka. Sprawdzam puls. Na szczęście jest.
- Dzwoń na pogotowie słyszysz? - ten stoi jak słup -  dzwoń!!!
Szybko wykonał moje polecenie. Nagle do pokoju wbiega tata.
- co się stało - pyta nieświadomy
Zakrywa usta dłonią, siada obok niej
- kochanie proszę!! - zaczyna płakać.
Za jakieś 10 minut karetka jest na miejscu.
- Możemy jechać z nią
- przepraszam ale za mało miejsca jest.
- jak to za mało miejsca
Tata kłóci się z ratownikiem ale bez rezultatu. Chcę być silna ale słone łzy spływają mi po policzku. Nie mogę jej stracić. Siadam na krawężniku, chowam twarz w dłoniach. Nie dam już rady. To wszystko przeze mnie. Przez mój wybuch złości. Zniszczyłam wszystko. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, obawiam się najgorszego. Ona nie może mnie zostawić, nie może odejść. Zrobię wszystko. Tata siada obok mnie. Przytulam się do niego. Jego koszulka stała się taka mokra. Teraz widzę, brakowało mu mamy, teraz to zrozumiałam. On ją nadal kocha. Żył tyle lat, bez niej beze mnie. Czemu akurat ja? Jednego dnia dowiedziałam że nie jest moją mamą i jednocześnie że mogę ją stracić już na zawsze.
- To wszystko moja wina, gdym się w tedy nie odzywała, siedziała cicho nie byłoby tej sytuacji
- Sophie słońce nawet tak nie mów proszę Cię
Tata wyjmuje telefon i dzwoni po taxi.
*20 minut później*
Szpital jest ogromny. Co jakiś czas przyjeżdżają karetki. Biegniemy w stronę recepcji.


 Witam Państwa!!
Jak tam?
Długo zwlekalam z napisaniem tego rozdziału
Zero weny...
Co sądzicie?

czwartek, 3 grudnia 2015

R 16

* Spohie *
Siedzimy sobie tak w parku, nie odzywany się. Zastanawiam się czy nie wrócić do Barcelony. Tata pewnie by się załamał, nie chcę mu zrobić przykrości, czasami ranie ludzi bez przemyślenia a później jak zwykle tego żałuję. Kocham ich oboje, dzięki nim zawdzięczam życie. Wychowali mnie, zabierali na wycieczki - normalna rodzina. Szczerze w dzieciństwie niczego mi nie brakowało. Mogłam mieć wszystko to co małemu dziecku na myśl przyszło. Teraz też tak jest tylko ze rodzice już nie sa razem, mama ma kochanków - chociaż ona tego nie ukrywa jest szczera az do bólu, tylko właśnie nie wiem czemu powiedziała mi to teraz po 19 latach i kiedy miała kontakt alkoholem. Jeżeli jej coś nie pasuje wali prosto z mostu ale wnioskuję z tego, ze cieszyła się ze jestem jej córka niezależnie od czy jest moja mama. Zawsze po pracy, bo pracowała jako wykładowca na jedynym z polskich uniwersytetów zabierala mnie do naszej ulubionej kawiarni w samym środku rynku. Ona zapamawiala ciasto truskawkowe a ja malinowe. Uwielbia jeść owoców, preferuje zdrowe odżywianie tylko nigdy nie spróbowała i nie sprobuje malin to wszytko przez alergie. A Tata codziennie wracał późno z pracy, czułam tylko wieczorem jak glaszcze mnie po głowie i mówi - śpij dobrze. Czemu ja w ogóle zaprzatam sobie tym myśli. Czy ona jest moja mama czy nie. Ważne ze ja kocham, tak samo tatę. Będzie to dla nas trudne. Bardzo dużo muszę się dowiedzieć o tych całych wydarzeniach. Chyba już najwysza pora poznać prawdę o swoim pochodzniu....
- jak tam Ci się układa z Neymar'em?
- serio TY TEŻ! ?
- no bo wiesz wasze zdj sa na 1 stronach różnych gazet to się pytam
- jest moim dobrym kolega
- z którym się przytulalas tak sobie?
Calowalam -  dodaje sobie w myślach. Znam go krótko ale myślę ze jestem nim zauroczona. Poczułam coś do niego może od pierwszego wejrzenia. Może to miłość może nie. Kto wie. Ale jednego jestem pewna chciałabym wiedzieć czy on to samo czuje co ja do niego.
- no wiesz tak jakos wyszło
- ta jasne jeszcze mi powiedz czysty przypadek
- dokładnie
- mhm
- dobra chodź już chce porozmawiać jeszcze z paroma osobami
Wstaje bez słowa i ruszamy. Do kogo iść pierwsza mama czy tata. Sa dla mnie ważni obydwoje. Najlepiej gdybym byli w tym samym miejscu jednocześnie. Nikt przecież nie powiedział ze życie będzie łatwe. Żegnam się z Willym i ruszam do pokoju taty. Zamknięte hmm. No to kierunek mama. Idę do recepcji zapytać się który ma numer. Po długiej rozmowie dostaje to co chce. Jadę winda czas się przedłuża. 1 piętro, 2 piętro, 5 no i nareszcie 6. Wysiadam. Spokojnie poruszam się w stronę pokoju 78. Powoli naciskam klamkę i wchodzę. To co widzę przekracza moje najśmielsze oczekiwania....

* Ayra *
James wraca, na jego twarzy widnieje uśmiech od ucha do ucha. Co go tak rozweseliło, nawet już nie będę pytać, jeszcze naruszę jego strefę osobistą ale jak jestem z nim prawdopodobnie na randce to mogę wiedzieć. Nie jestem pewna.
- Na co masz ochotę?
- hmm ja chyba wezmę - nawet nie ogarnęłam menu, pierwsze lepsze z na samej górze - Gazpacho
- serio lubisz gazpacho?
- no jakbym nie lubiła bym nie brała czyż nie?
- w sumie racja, ja chyba zamówię paelle z owocami morza i kurczakiem
Uśmiecham się lekko. Złożyliśmy zamówienie. Patrzymy sobie przez dłuższy czas w oczy, ma takie ciemne, takie pod którymi nic się nie kryje. Wydaje się, że można przejrzeć go na wylot a tu niespodzianka, chybaa.
- ogólnie to skąd jesteś?
- nie zgadniesz?
- hmm Włochy?
- nie - uwielbiam stan w którym ludzie próbują zgadnąć kim jestem
- masz ciemne włosy, ciemne oczy i jasną karnacje więc..
- więc
- Grecja?
- źle! haha nie zgadniesz
- no to powiedz mi gdzie są takie piękne dziewczyny?
- haha ja i piękna no proszę Cię
- inne dziewczyny by dziękowały itd haha no wiesz co
- jak widać nie jestem taka jak reszta
- i to w Tobie mi się podoba
- hmm mógłbyś powtórzyć?
- co? a już nieważne
- Jestem z Polski ale mam hiszpańskie korzenie
- wiedziałem, że obszar Morza Śródziemnego
- ale nie zgadłeś, może powiedziałbyś coś o sobie
- ogólnie to moją pasją jest sport i pracą też, jestem piłkarzem, gram odkąd pamiętam, no i w tym roku miałem transfer do Realu Madryt
-  nie chce wiedzieć czym się zajmujesz, chcę wiedzieć jaki jesteś
- szczerze jeszcze żadna kobieta nie pytała się tego na pierwszej randce
- ktoś musi
- ogólnie to jestem bardzo zmienny
Kelnerka podaje nam jedzenie, pachnie różnymi przyprawami mam nadzieję, że nie zacznę kichać, próbuję swojego dania, niebo w gębie, nigdy nie jadłam pyszniejszego Gazpacho. James ubrudził się sosem, taki słodziak, biała wydzielina odznacza mu się na ciemnej skórze.
- coś nie tak?
Chwytam za serwetkę, przybliżam rękę do jego ust, wycieram delikatnie.  W jego oczach widać zdziwienie. Mimo jego karnacji zauważam lekki rumieniec
- masz w życiu jakieś cele?
- no w przyszłości chciałabym zostać weterynarzem, kocham zwierzęta
- ciekawe bardzo
Zaraz skończę swoją porcję, James już to dawno zrobił. Patrzy na mnie i patrzy. Nie odrywa ode mnie wzroku. Aż lekki dreszcz przebiega mi po plecach. Odkładam talerz i pytam?
- idziemy już?
- a gdzie byś chciała iść? szczerze nie znam dobrze Barcelony
- ja też zbytnio nie, ale mam pomysł
Spoglądam do torebki, wyjmuję portfel
- nie ja zapłacę
- nie ma takiej potrzeby
- ależ jest, i się ze mną nie kłóć
Dotyka mojej dłoni, i wkłada moją " skarbonkę " z powrotem. Wzdycham dość głośno, specjalnie żeby mnie usłyszał. Żadnej reakcji z jego strony. Tylko zaczyna się śmiać, strasznie tego nienawidzę. Wyszliśmy, idziemy przed siebie, James cały czas opowiada, straszny z niego gadula. Chociaż ja nie muszę za dużo mówić, tylko przytakiwac, na razie nie zamierzam się przed nim otwierać, powiem to na ile powinnam. Piękne niebo widnieje nad Barceloną.
- poczekaj grasz w Realu Madryt więc co robisz w Katalonii, przecież sezon jest?
- miałem kontuzje, trener kazał mi wziąść kilka godzin wolnego, więc pomyślałem ze wpadnę do znajomych z Barçy.
Odpowiadam mu lekkim uśmiechem. Spacerujemy sobie nad morzem po plaży. Chłopak podwija nogawki i zamacza nogi. Idzie w moja strona. Coś kombinuje ale jeszcze nie wiem co. Zbliża się do mnie stoimi twarzą w twarz, tylko on oczywiście musiał się znizyc do mojego poziomu. Dotyka moich włosów. Chyba już wiem co się dalej stanie ...



Hej Hej!! 
jak tam? 
ja do was z kolejnym rozdziałem wjeżdżam 
opinia może? ktoś coś hmm?
miłego czytania :** 
Nasza Fc Barcelona wygrała wczoraj!! GRATULACJE 



          

niedziela, 8 listopada 2015

R 15

* Ayra *
Jestem już w samochodzie Jamesa, kątem oka spoglądam na niego, zaciska mocniej ręce na kierownicy, o co mu chodzi? Mój wzrok jest az tak denerwujacy?, jezli caly ten wieczór będzie taki, to będę żałować swojej decyzji. Ta cisza staje się irytująca, atmosfera napięta.
- Jak tam Ci się podoba w Barcelonie?
Nie ukrywam zdziwienia
- yyy jestem tu od niedawna więc dużo nie zobaczyłam
- a co sądzisz o Madrycie?
- byłam tam raz z przyjaciółmi, równie piękne miasto, mili ludzi i w ogóle. Dobrze ze ja i Sophie znamy hiszpański, pierwszego dnia zgubilismy się, komórki padły, mapy nikt nie wziął, więc tylko w tedy pozostało nam spytanie się kogoś o drogę do hotelu
- jeżeli mogę zapytać kim jest Sophie?
- to moja najlepsza przyjaciółka, znamy się od przedszkola, to tak śliczna i dobra dziewczyna, a Ty masz jakiś przyjaciół?
- no wiesz relacje między ludźmi dopiero można nazywać przyjaźnią gdy znają się już dość długo, kiedy wyjechałem z kraju, zostawiłem tam wszystko, rodzinę, znajomych, strasznie ciężko mi się z nimi zegnalo. Podczas mojego pobytu w Europie poznalem wiele fantastycznych ludzi i nadal poznaje - uśmiecha sie w moja stronę
- też podczas 1 spotkania ...?
- nie, na ogół nie jestem taki, ale wiesz stres
- nie mówisz chyba poważnie ze stresowales się podejść do mnie?
- chodź jesteśmy już na miejscu
- no ale
Wychodzi, otwiera drzwi z mojej strony, podaje mi swoją dłoń, jednak wolę trzymać go za przedramie, dziwi się na mój odruch Ale nie komentuje tego. Restauracja jest prześliczna, mam nadzieję ze jedzenie będzie przepyszne. Siadamy przy jednym ze stolików, świece, róże Tak romantycznie się zapowiada
- zaraz wracam - puszcza do mnie oczko
Skorzytam z okazji i napiszę do Sophie,
                      ~ jak tam?

* Sophie *
Nie mogę uwierzyć, od razu wpadam im w ramiona
- Willy, Olly co tu robicie?
- Hej Sophie też nam miło Cię widzieć - od każdego dostaje buziaka w policzek. Siatkarze się tylko śmieją. Chłopcy patrzą na mnie, chyba zauważają moje czerwone oczy od płaczu,
- zero pytań na ten temat okej?
Żaden się nie odzywa i dobrze. Cieszę się, że ich widzę ale z drugiej strony będą chcieli wszystko wiedzieć a w tej chwili nie mam ochoty na opowiedzenie historii z rana. Ich wzrok na mnie doprowadza mnie do furii, za parę minut szlag mnie trafi, wybuchnę złością a w tedy nie ręczę za siebie.
- ej Sophie będziesz na meczu?
- yyyy
- no tylko nie mów, że nie będziesz
- Ricardo proszę Cię, nie denerwuj mnie i Ty
- to jest tylko normalne pytanie?
- właśnie nie jest jak dla mnie?!
- dobra Sop uspokój się dobrze?
To jego " uspokój się " pogorszyło sytuację.
- Sophie do jasnej cholery co Ci jest?!
- coś z Neymarem?
- mama?
Każdy z nich wymienia różne osoby i nie trafia w żadną.
- możecie się wreszcie zamknąć!!
Nastała cisza w pokoju, moja słabość zamienia się w złość.


- 2 godziny później -
Siedzę z Willym, wie już wszystko. Nie mogę powstrzymać łez
- jak oni mogli mnie tak przez 19 lat okłamywać powiedz mi?
- Słońce twoi rodzice Cię kochają i będą kochać zawsze, jesteś ich oczkiem w głowie, może twoja mama była za bardzo pod wpływem?
- Will to jest prawda ona nie jest moją mama rozumiesz to!! moja prawdziwa rodzicielka mnie nie chciała, nie wiesz jak to boli
- chcę Cię zrozumieć, chcę Ci pomóc, przeszliśmy już razem tyle rzeczy i tym razem też tak będzie. Pamiętasz nasz pierwszy pocałunek w zimę podczas mojego upadku?
Willy był moją pierwszą miłością, dużo książek czytałam, najwięcej to takich romantycznych. Chciałam być szczęśliwa, mieć swojego ukochanego obok siebie. Spędzaliśmy w tedy razem ferie Ja, Ayra, Olly i Willy no i oczywiście nasi rodzice. Uwielbiałam jeździć na nartach. Wcześnie rano wyszłam na stok, myślałam, że wszyscy spali, założyłam narty i podjechałam na górę. Podczas mojego zjazdu ktoś we mnie wjechał, tą osobą był Willy, twarz miałam całą w śniegu, zdjęłam kask, włosy w śniegu. Chłopak pomógł mi wstać. Staliśmy 5 cm od siebie. Zbliżył się, przejechał ręką po nim lodowatym policzku i delikatnie pocałował z czułością. Najpiękniejszy dzień.
-  halo?
- a przepraszam zamyśliłam się
- musisz porozmawiać z tatą dobrze?
- ale ja nie dam rady
- dasz Sophie
- Willy no
- Spójrz mi w oczy
Unoszę wzrok
- zrobisz to dla mnie?
- i co od razu mam mu w ramiona wpaść no sorrry
-porozmawiaj tylko...
- skończmy temat okej?
- idziesz na ten mecz?
- nie wiem właśnie, ooo Ayra napisała
 ~ troszkę średnio a u Ciebie? :*
Zrobiliśmy wspólne zdj i wysłaliśmy przyjaciółce




Hejka!! 
Jak wam się podoba? Mi szczerze nie za bardzo 
przepraszam za długą nieobecność no ale szkoła :(( 
proszę o komentowanie
mam wgl dla kogo pisać?
Życzę miłego czytania, dnia, wieczoru <333 

piątek, 2 października 2015

R 14

Ona kłamie. Chcę mnie zdenerwować. Pod wpływem alkoholu człowiek różne rzeczy robi, mówi. Nie wierzę jej. Przez tyle lat by mnie okłamywali. Nie to nie możliwe. Przyznam mama była dla mnie surowa, ale w głębi duszy czułam i  nadal czuję, że mnie kocha. Mimo różnych zakazów, kłótni troszczyła się o mnie, zawsze kazała mi się dobrze ubrać, żeby nie zmarznąć, czuwała nade mną podczas choroby. Łączą mnie z nią więzi, takie silne, których nic, nikt nie zerwie. Kocham moją mamę, ponad życie, poświęciłabym się dla niej, mam szacunek ale czasami mi się coś wymsknie, żałuję tego strasznie, zżerają mnie wyrzuty, spać nie mogę. Ta chwila ciszy jest dla mnie wiecznością. Słońce parzy mnie mnie w lewą część twarzy, krople potu spływają po niej. Kap, kap, kap. Telefon wibruje w tylnej kieszeni. Doznałam szoku, nie potrafię się ruszyć.
- to nie prawda.. - głos mi się łamie
Nikt nie odpowiada. Tata ma spuszczona głowę, mama dalej pije swojego drinka. Kochanek patrzy się na mnie, z takim bólem, jakby znał prawdę, czuję ból w sercu, rozpada się ono na milion malutkich kawałeczków. Jeżeli cała ta sytuacja ma sens, nie dam rady psychicznie, nikt mi nie pomoże, wcześniej wyjazd z Polski, teraz chyba udam się do Londynu albo już na inny kontynent. Nie wiem co robić. 
- no powiedz coś!! - krzyczę na cały hotel 
- Sophie... 
- to jednak prawda... 
Wybiegam, nie patrzę na nic, na nikogo. Łzy mi lecą. Jestem już w windzie, wciskam piętro mojego pokoju. Pakuję rzeczy, to będzie dla mnie trudne, jak i dla taty, kocham go, ale ja tak nie potrafię, 19 lat w kłamstwie. Najgorsze co może być, chaos w mojej głowie. Kto jest moją prawdziwą mamą, kto mnie trzymał pierwszy raz. Kim ja jestem?. Cały czas zadaję sobie to pytanie. Zostawiam kartę 
                                                 Przepraszam, za wszystko, nie będę na meczu 
                                                                                               - Sophie 
Wiem, że podejmuję złe decyzje, powinnam zostać i wysłuchać ale nie umiem. Co jeśli byłam nie chcianym dzieckiem, albo wpadką na imprezie. Oczy szczypią mnie od płaczu. Idę pustym holem, za swoimi plecami słyszę jak ktoś wykrzykuje moje imię. Nie mam siły się odwrócić. Chciałabym się przytulić do Ayry albo Neymara. Oni są tak daleko. Czuję czyjś uścisk na dłoni, spoglądam na daną rękę a później na twarz. To Raphael. Patrzy na mnie. Ciężko przełykam ślinę 
- Sophie, co się stało?! - nie odpowiadam, spuszczam głowę w dół
- odpowiesz czy nie, Neymar Ci coś zrobił?
- nie!!! on nie ma nic z tym wspólnego!! 
Bez słowa przytula mnie, miłe z jego strony, łzy lecą na jego czarną koszulkę z NIKE. Łapie za moją dłoń
- gdzie idziemy!?
- chodź nie marudź 
Przewracam oczami, jak dobrze myślę idziemy do pokoju 65. Pod drodze zauważamy paru siatkarzy z Brazylii, patrzą się dziwnie. Jesteśmy już u niego w pokoju, w którym jest Ricardo i dwóch innych, nawet przystojni ale nie wyglądają na siatkarzy, zbyt mali, są średniego wzrostu, uśmiech gości na mojej twarzy...


* Ayra * 
Leżę sobie na kanapie, oglądam jakieś głupie romansidła. Nic ciekawego nie leci, rozmyślam o życiu, czuję się dziwnie, nigdy tak się nie czułam. Dzwonek dzwoni, nie chcę mi się wstać, trudno, ktoś znowu puka, puka, i puka. No szlag mnie trafi zaraz. Z takim zamachem otwieram drzwi,
- słucham?! 
Nie proszony gość wchodzi do domu, bez zaproszenia, zachowuje się jak w swoim domu, łapię go za kawałek bluzy. 
- hola hola kolego 
Odwraca się, to James. Mistrz krzyku. 
- wyjdź stąd!! - pokazuję palcem na drzwi 
- przepraszam - za pleców wyjmuje bukiet białych róż, a pośród nich jedna niebieska, ślicznie to wygląda. Czy jego przeprosiny są szczere. Podchodzi bliżej mnie, wręcza mi kwiaty. Nie wiem co powiedzieć, koleś który się na mnie wydzierał, przyszedł mnie przeprosić. Patrzy na mnie swoimi ciemnymi oczami, są one wypełnione bólem.
- na prawdę Cię przepraszam - mówi tak cicho, że ledwo go słyszę 
Zamurowało mnie. Nie wypowiadam żadnego słowa
- yyy 
- powiedz coś proszę - głos mu się łamie 
- yyy nie spodziewałam się Ciebie tutaj
- zacznijmy od nowa naszą znajomość, James 
- Ayra 
- Czy dałabyś się zaprosić na kolację, dziś wieczór? 
- Ty tak poważnie? chyba nie 
- no proszę, nie daj się prosić, jedna kolacja jeszcze nikogo nie zabiła 
- jeszcze... a jaką mam pewność, że nie będziesz się na mnie wydzierał?
- obiecuję 
- zgadzam się 
- jesteś wspaniała, przyjadę po Ciebie o 19 - całuje blady policzek i wychodzi 
Sophie nie uwierzy, ja sama nie moge uwierzyć,, że się zgodziłam. Ubrać się skromnie a zarazem olśniewająco. hmm, czeka mnie długie popołudnie. Kąpiel wśród płatków róży, dzwonię do przyjaciółki, muszę jej opowiedzieć wszystko, nie odbiera... W łazience spędzam więcej czasu niż się spodziewałam. 


Jestem gotowa, wyrobiłam się 5 minut przed przyjazdem piłkarza, zdj na ig już poszło, otwieram drzwi żeby wyjść a tam James chodzi w tą i z powrotem, wybucham śmiechem, zarumienił się 
- słodko się rumienisz 
- ślicznie wyglądasz
Otwiera drzwi swojego samochodu. I jedziemy ... 

Hejka !! 
pprzepraszam, że długo nie było rozdziału :( 
Różne rzeczy się ostatnio dzieją w moim życiu, straszne, smutne a zarazem radosne 
Przez wydarzenie z tego tygodnia nie mam weny :(( 
co sadziecie? 
miłego :* 
                                                                      

sobota, 12 września 2015

R 13

* Sophie *
Moim oczom ukazuje sie pijana blondynka, rano a już pod wplywem. Tą kobieta jest moja mama ze swoim kolejnym kochankiem. Nie wiem który to już z kolei. Szuka tylko faceta na jedna noc. Nie lubi stałych związków. Bawi sie ludzkimi uczuciami, człowiek bez empatii. Nie odczuwa jaką krzywdę sobie i innym wyrzadza lub wyrzadzila. Nie zdaje sobie sprawy jak bardzo mnie krzywdzila, kiedy najbardziej jej potrzebowałam, ona bawiła sie w klubie nocnym, ja wychodziłam do szkoły ona dopiero wracała. Jako dziecko, niby ze moi rodzice byli bogaci, byłam nieszczęśliwa. Każdy uważa ze jak jestem jedynaczka wszystko mam podsuwane pod nos a prawda jest nie jest taka jak te idiotyczne plotki. Bardzo chciałam mieć rodzeństwo, rodzice się starali ale nic nie wyszło. Przede mną mama dwa razy poronila, i raz już po skończeniu przeze mnie przedszkola. Moja druga rodzina były i sa dzieciaki z podwórka - Ayra Willy Olly.
- no co nie przywitasz się z mamusia!
Tata po woli się denerwuje. Bawi się palcami - to zły znak
- co język Ci ucieli, teraz po jego stronie stoisz? - wskazuje palcem na mojego drugiego rodzica
Nie dam się sprowokować, niech mówi co chce, jej zdania nie mają sensu.
-może w ciążę zaszlas, jak on ma, a Neymar, właśnie z nim
- zamknij się do cholery, nikt Cię tu nie chce, nie jestem Tobą, ja nie idę z pierwszym lepszym do łóżka!!
Chce mnie uderzyć, jej kochanek tylko się z niejj śmieje, wrecz to jest żałosne. Są siebie warci. Jej dłoń jest blisko mojej twarzy, w sali nikogo nie ma, pusto wszędzie. Tata powstrzymuje ją.
- nie dotkniesz jej rozumiesz ?!
- a no przepraszam zapomniałam nie jest moją córka
- ze co ?!

* Ayra *
- miło mi poznać
Ma takie ładne niebieskie oczy, przez dłuższą chwilę jestem w nie zapatrzona, jego oczy mnie hipnotyzuja. Jest ubrany w biały T-shirt , czerwone spodenki i do tego zwykle czarne conversy. Stylowe to on ma. Nadaje się na modela, nie na piłkarza.
-mam coś na twarzy, ze mnie tak obserwujesz
- nie, nie przypominasz mi kogoś - Ayra mistrz kłamstwa
- pewnie Ci to już ktoś mówił - kłamać to TY nie umiesz - smieje, smieje mi się proto w twarz. Blada cera z jasno-różowymi rumiencami.  Świetnie.
- sorki muszę się lecieć, yo
- cześć
Działa mi na nerwach. Nie lubię kiedy ktoś się ze mnie smieje. Nie jestem idelna ale to nie jest powód.
- jak tam Sophie - ciekawe co robi, dawno z nią nie rozmawiałam. Z Neymarem to pewnie gada 24h. Przyjaciółka na 2 miejscu. Haha. Nigdy !!. Zadzwonię do niej. Ma wyłączony telefon. Teraz? To do niej nie podobne. Ona bez Internetu ani rusz. Milion zdjęć musi zrobić, tak jak z tymi siatkarzami. Sukienkę miała śliczną, taka skromna, podkreślała jej idealne ciało. Ona narzeka że jest gruba i w ogóle ale jest w sam raz. Z Tego co słyszę, mężczyźni nie lubią takich strasznych chudych dziewczyn. I mają rację. Ale każdy ma inne gusta. Muszę się spotkać z Willym i Ollym, jak żyją, takie z nich forever alone. Tyle dziewczyn do nich startowało. Na Walentynki dużo kartek było. Oni żadnej nie wysylali,  chyba ze Olly do mnie czy Willy do Sophie. Między nimi coś było, ukrywali coś przed nami. Tyle razy się zastanawiałam ale nic.

* Neymar *
Dzwonię do Sophie. Wyłączony telefon. Martwię się. Od bardzo dawna się tak nie czułem. Nienaawidze tego uczucia.
- spokojnie nic jej nie jest, chodź już grać i nie marudź - Dani
Nie chce się z nim kłócić, jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, gramy w tym samym klubie i reprezentujemy ten sam kraj. Czasem tak działa mi na nerwy. Wie gdzie trzymam klucze, z niego jest leń, zamiast iść do sklepu jak normalny człowiek, to on woli pożyczyć ode mnie, to jego pożyczanie to na zawsze. Już się nie boję w nocy, kiedy ktoś buszuje u mnie w kuchni, wiem że to on. Teoretycznie mówiąc on u mnie mieszka w 70%
- drogę zgubiłeś?
- idę, idę


Podoba się wam ?
Przepraszam że długo mnie nie było
Nie wiedziałam jak napisać ten rozdział
Co sądzicie
Miłego ^.^

wtorek, 25 sierpnia 2015

R 12

Dzisiaj dzień meczu. Tak długo czekałam na tą chwilę. Przeciągam się, laptop na swoim miejscu. Dobrze, że go nie wywaliłam podczas spania na podłogę. Biorę budzik do ręki. Już 13.
- zjeść obiad czy śniadanie - sama nie wiem
Wychodzę na balkon. Jest dość ciepło. Trzeba się ogarnąć. Poranna toaleta. I zimny prysznic to lubię. Jak zwykle dylemat w co się ubrać. Włączam muzykę, ona pozwala mi się skupić. Przy okazji, tańczę i śpiewam, nie wiem dlaczego ale kiedy lecą moje ulubione kawałki mam ochotę prze biec cały świat. Dobra nie mam czas, wybiorę coś na szybko.


- bardzo ładnie tańczysz - odzywa się ktoś z końca pokoju
Odwracam się nikogo nie widzę. Ja już chyba mam jakieś zwidy.
- na serio ładnie
- yyy
Nie potrafię nic powiedzieć. U mnie pokoju jestem tylko JA. Nie mam rozdwojenia jaźni.
- laptop
Przekrzywiam głowę w prawą stronę. Z daleka widzę twarz Neya.
- patrzysz się jakbyś ducha zobaczyła
Nie mogę w to uwierzyć.
- jesteś nienormalny !! Chciałeś żebym zawału dostała !!
- haha
- to nie jest śmieszne !! Nie dosyć. że mnie straszysz to jeszcze nie dotrzymałeś obietnicy !!
- jakiej znowu ?
- no, że jak zasnę rozłączysz się !
- ojej zapomniałem - udaje smutnego ....
- ojej
- przyznam, słodko śpisz, obserwowałem każdy twój ruch, dopóki nie zasnąłem
- tak i jeszcze się do tego przyznajesz !?
- haha Sophie i jeszcze tak fajnie się denerwujesz, tak marszczysz nosek
- działasz mi na nerwach !
- ktoś tu chyba lewą nogą wstał
- ktoś ma aż tak nudne życie, że musi patrzeć na ludzi podczas ich snu, mam nadzieję, że nic nie mówiłam  ?
- yyy może mówiłaś, może nie mówiłaś haha
- Neymar !!
- Sophie !!
- tak wrócę to obiecuję, że już nie będzie Ci do śmiechu !
- Czy ty mi grozisz ? haha
- może grożę może nie
- i jak się z tobą tu dogadać
- właśnie zadaję sobie to samo pytanie, jestem ciekawa co zaobserwowałeś
- oj dużo rzeczy interesujących rzeczy
- interesujących..
- dobra Sophie leć, na obiad, bo o 16 mecz tak ?
- takkk
- zakładamy się ?
- no okej, ja stawiam 3:1 dla Polski
- haha ja 3:2 na Brazylii jak wygram pojedziesz ze mną w pewne miejsce na cały dzień
-,haha no okej a jak ja powiesz mi coś czego inny nie wiedzą
- uważaj na siebie!
- spróbuję
Rozłączam się. biorę klucze i zamykam pokój. Jestem już w windzie. Moja ulubiona piosenka leci. Dobrze, że nikogo nie ma koło mnie, by usłyszał mój fałsz. Zatrzymuję się na pierwszym piętrze. Wchodzę do restauracji. Tata już siedzi i czyta gazetę
- cześć tato!
- o hej Sophie i jak było wczoraj , gdzie byliście ?
- jakie przesłuchanie, dobrze było, jedliśmy w japońskiej knajpie
- odprowadzili Cię?
- tak pod same drzwi! - śmieję się
- co chcesz na śniadanio-obiad ?
- hmm wezmę rybę, obojętnie jaką, z surówkami i frytkami mmm
Tata zamówił. Jem ze smakiem.
- dobra
- cieszę się że Ci smakuje
Rozmawiam z tatą na ten studiów. Pyta czy na prawdę chcę być prawnikiem. Naszą rozmowę przerywa głos kobiety
- proszę, proszę kogo ja tu widzę

* Ayra *
Tata musi już wracać. Całuje mnie czoło i odchodzi. Pochodzę jeszcze chwilę po mieście, może nawet udam się na zakupy. Czuję jakby ktoś mnie śledził. Serce bije mi coraz bardziej. Widzę chłopaka w czarnej bluzie, kaptur ma założony na głowę, idzie w moją stronę. Przyspieszam. Odwracam się co chwilę, chyba to zauważa. Wyciągam telefon, chcę zadzwonić do jakiegoś z chłopaków.
- nie tylko nie to
Bateria mi padła. Jakiego ja mam pecha. Panikuję. Ręce mi sie trzęsą. Nie mogę się ruszyć z miejsca. Idę powoli. przełykam ślinę. On jest coraz bliżej. Szukam w pobliżu jakiegoś sklepu. Są tylko stoiska. No to już po mnie. Łapie mnie za rękę
- poczekaj
- czego chcesz - łzy napływają mi do oczu.
- nic ci nie zrobię, tylko chcę pogadać
- ja Cię nawet nie znam !!
- proszę
Ciągnie mnie za sobą. Boję się, robię błąd, mogłam uciekać. Jesteśmy w jakiejś restauracji. Idziemy na sam koniec. Zdejmuje kaptur. Moim oczom ukazuje się piłkarz Realu - James. Nie wiem co powiedzieć
- tylko nie krzycz, proszę!
- yy no  dobrze,ale czego ty ode mnie chcesz ?
- no mówiłem tak pogadać!
- serio ??
- no tak!
- no sorry ale jak masz się na mnie wydzierać to ja idę cześć
Wychodzę. Nawet nie patrzę na niego. Nie mam już ochoty na zakupy. Idę prosto do domu. Już go widzę z daleka. Ktoś pod nim stoi. Jakiś blondyn, ten spod centrum. Jeszcze jego brakowało
- coś się stało? - pytam -
- yyy Neymar przysłał mnie po jakąś płytę, powiedział, że leży na komodzie w salonie
- znasz Neya ?
- tal, gramy razem w Barcelonie
No nie wierzę.
- coś nie tak ?
- okej, okej. no to zapraszam
Przekręcam klucze. Jesteśmy już w środku
- chcesz coś do picia ?
- nie, dzięki może innym razem
- gdzie moje maniery, Marc jestem
- Ayra


Co sadzicie ?
Czy poznanie Marca i Jamesa zmieni życie Ayry ?
Kogo Sophie z tatą zauważyli w hotelu ?
Komentujesz motywujesz !