piątek, 2 października 2015

R 14

Ona kłamie. Chcę mnie zdenerwować. Pod wpływem alkoholu człowiek różne rzeczy robi, mówi. Nie wierzę jej. Przez tyle lat by mnie okłamywali. Nie to nie możliwe. Przyznam mama była dla mnie surowa, ale w głębi duszy czułam i  nadal czuję, że mnie kocha. Mimo różnych zakazów, kłótni troszczyła się o mnie, zawsze kazała mi się dobrze ubrać, żeby nie zmarznąć, czuwała nade mną podczas choroby. Łączą mnie z nią więzi, takie silne, których nic, nikt nie zerwie. Kocham moją mamę, ponad życie, poświęciłabym się dla niej, mam szacunek ale czasami mi się coś wymsknie, żałuję tego strasznie, zżerają mnie wyrzuty, spać nie mogę. Ta chwila ciszy jest dla mnie wiecznością. Słońce parzy mnie mnie w lewą część twarzy, krople potu spływają po niej. Kap, kap, kap. Telefon wibruje w tylnej kieszeni. Doznałam szoku, nie potrafię się ruszyć.
- to nie prawda.. - głos mi się łamie
Nikt nie odpowiada. Tata ma spuszczona głowę, mama dalej pije swojego drinka. Kochanek patrzy się na mnie, z takim bólem, jakby znał prawdę, czuję ból w sercu, rozpada się ono na milion malutkich kawałeczków. Jeżeli cała ta sytuacja ma sens, nie dam rady psychicznie, nikt mi nie pomoże, wcześniej wyjazd z Polski, teraz chyba udam się do Londynu albo już na inny kontynent. Nie wiem co robić. 
- no powiedz coś!! - krzyczę na cały hotel 
- Sophie... 
- to jednak prawda... 
Wybiegam, nie patrzę na nic, na nikogo. Łzy mi lecą. Jestem już w windzie, wciskam piętro mojego pokoju. Pakuję rzeczy, to będzie dla mnie trudne, jak i dla taty, kocham go, ale ja tak nie potrafię, 19 lat w kłamstwie. Najgorsze co może być, chaos w mojej głowie. Kto jest moją prawdziwą mamą, kto mnie trzymał pierwszy raz. Kim ja jestem?. Cały czas zadaję sobie to pytanie. Zostawiam kartę 
                                                 Przepraszam, za wszystko, nie będę na meczu 
                                                                                               - Sophie 
Wiem, że podejmuję złe decyzje, powinnam zostać i wysłuchać ale nie umiem. Co jeśli byłam nie chcianym dzieckiem, albo wpadką na imprezie. Oczy szczypią mnie od płaczu. Idę pustym holem, za swoimi plecami słyszę jak ktoś wykrzykuje moje imię. Nie mam siły się odwrócić. Chciałabym się przytulić do Ayry albo Neymara. Oni są tak daleko. Czuję czyjś uścisk na dłoni, spoglądam na daną rękę a później na twarz. To Raphael. Patrzy na mnie. Ciężko przełykam ślinę 
- Sophie, co się stało?! - nie odpowiadam, spuszczam głowę w dół
- odpowiesz czy nie, Neymar Ci coś zrobił?
- nie!!! on nie ma nic z tym wspólnego!! 
Bez słowa przytula mnie, miłe z jego strony, łzy lecą na jego czarną koszulkę z NIKE. Łapie za moją dłoń
- gdzie idziemy!?
- chodź nie marudź 
Przewracam oczami, jak dobrze myślę idziemy do pokoju 65. Pod drodze zauważamy paru siatkarzy z Brazylii, patrzą się dziwnie. Jesteśmy już u niego w pokoju, w którym jest Ricardo i dwóch innych, nawet przystojni ale nie wyglądają na siatkarzy, zbyt mali, są średniego wzrostu, uśmiech gości na mojej twarzy...


* Ayra * 
Leżę sobie na kanapie, oglądam jakieś głupie romansidła. Nic ciekawego nie leci, rozmyślam o życiu, czuję się dziwnie, nigdy tak się nie czułam. Dzwonek dzwoni, nie chcę mi się wstać, trudno, ktoś znowu puka, puka, i puka. No szlag mnie trafi zaraz. Z takim zamachem otwieram drzwi,
- słucham?! 
Nie proszony gość wchodzi do domu, bez zaproszenia, zachowuje się jak w swoim domu, łapię go za kawałek bluzy. 
- hola hola kolego 
Odwraca się, to James. Mistrz krzyku. 
- wyjdź stąd!! - pokazuję palcem na drzwi 
- przepraszam - za pleców wyjmuje bukiet białych róż, a pośród nich jedna niebieska, ślicznie to wygląda. Czy jego przeprosiny są szczere. Podchodzi bliżej mnie, wręcza mi kwiaty. Nie wiem co powiedzieć, koleś który się na mnie wydzierał, przyszedł mnie przeprosić. Patrzy na mnie swoimi ciemnymi oczami, są one wypełnione bólem.
- na prawdę Cię przepraszam - mówi tak cicho, że ledwo go słyszę 
Zamurowało mnie. Nie wypowiadam żadnego słowa
- yyy 
- powiedz coś proszę - głos mu się łamie 
- yyy nie spodziewałam się Ciebie tutaj
- zacznijmy od nowa naszą znajomość, James 
- Ayra 
- Czy dałabyś się zaprosić na kolację, dziś wieczór? 
- Ty tak poważnie? chyba nie 
- no proszę, nie daj się prosić, jedna kolacja jeszcze nikogo nie zabiła 
- jeszcze... a jaką mam pewność, że nie będziesz się na mnie wydzierał?
- obiecuję 
- zgadzam się 
- jesteś wspaniała, przyjadę po Ciebie o 19 - całuje blady policzek i wychodzi 
Sophie nie uwierzy, ja sama nie moge uwierzyć,, że się zgodziłam. Ubrać się skromnie a zarazem olśniewająco. hmm, czeka mnie długie popołudnie. Kąpiel wśród płatków róży, dzwonię do przyjaciółki, muszę jej opowiedzieć wszystko, nie odbiera... W łazience spędzam więcej czasu niż się spodziewałam. 


Jestem gotowa, wyrobiłam się 5 minut przed przyjazdem piłkarza, zdj na ig już poszło, otwieram drzwi żeby wyjść a tam James chodzi w tą i z powrotem, wybucham śmiechem, zarumienił się 
- słodko się rumienisz 
- ślicznie wyglądasz
Otwiera drzwi swojego samochodu. I jedziemy ... 

Hejka !! 
pprzepraszam, że długo nie było rozdziału :( 
Różne rzeczy się ostatnio dzieją w moim życiu, straszne, smutne a zarazem radosne 
Przez wydarzenie z tego tygodnia nie mam weny :(( 
co sadziecie? 
miłego :*