wtorek, 25 sierpnia 2015

R 12

Dzisiaj dzień meczu. Tak długo czekałam na tą chwilę. Przeciągam się, laptop na swoim miejscu. Dobrze, że go nie wywaliłam podczas spania na podłogę. Biorę budzik do ręki. Już 13.
- zjeść obiad czy śniadanie - sama nie wiem
Wychodzę na balkon. Jest dość ciepło. Trzeba się ogarnąć. Poranna toaleta. I zimny prysznic to lubię. Jak zwykle dylemat w co się ubrać. Włączam muzykę, ona pozwala mi się skupić. Przy okazji, tańczę i śpiewam, nie wiem dlaczego ale kiedy lecą moje ulubione kawałki mam ochotę prze biec cały świat. Dobra nie mam czas, wybiorę coś na szybko.


- bardzo ładnie tańczysz - odzywa się ktoś z końca pokoju
Odwracam się nikogo nie widzę. Ja już chyba mam jakieś zwidy.
- na serio ładnie
- yyy
Nie potrafię nic powiedzieć. U mnie pokoju jestem tylko JA. Nie mam rozdwojenia jaźni.
- laptop
Przekrzywiam głowę w prawą stronę. Z daleka widzę twarz Neya.
- patrzysz się jakbyś ducha zobaczyła
Nie mogę w to uwierzyć.
- jesteś nienormalny !! Chciałeś żebym zawału dostała !!
- haha
- to nie jest śmieszne !! Nie dosyć. że mnie straszysz to jeszcze nie dotrzymałeś obietnicy !!
- jakiej znowu ?
- no, że jak zasnę rozłączysz się !
- ojej zapomniałem - udaje smutnego ....
- ojej
- przyznam, słodko śpisz, obserwowałem każdy twój ruch, dopóki nie zasnąłem
- tak i jeszcze się do tego przyznajesz !?
- haha Sophie i jeszcze tak fajnie się denerwujesz, tak marszczysz nosek
- działasz mi na nerwach !
- ktoś tu chyba lewą nogą wstał
- ktoś ma aż tak nudne życie, że musi patrzeć na ludzi podczas ich snu, mam nadzieję, że nic nie mówiłam  ?
- yyy może mówiłaś, może nie mówiłaś haha
- Neymar !!
- Sophie !!
- tak wrócę to obiecuję, że już nie będzie Ci do śmiechu !
- Czy ty mi grozisz ? haha
- może grożę może nie
- i jak się z tobą tu dogadać
- właśnie zadaję sobie to samo pytanie, jestem ciekawa co zaobserwowałeś
- oj dużo rzeczy interesujących rzeczy
- interesujących..
- dobra Sophie leć, na obiad, bo o 16 mecz tak ?
- takkk
- zakładamy się ?
- no okej, ja stawiam 3:1 dla Polski
- haha ja 3:2 na Brazylii jak wygram pojedziesz ze mną w pewne miejsce na cały dzień
-,haha no okej a jak ja powiesz mi coś czego inny nie wiedzą
- uważaj na siebie!
- spróbuję
Rozłączam się. biorę klucze i zamykam pokój. Jestem już w windzie. Moja ulubiona piosenka leci. Dobrze, że nikogo nie ma koło mnie, by usłyszał mój fałsz. Zatrzymuję się na pierwszym piętrze. Wchodzę do restauracji. Tata już siedzi i czyta gazetę
- cześć tato!
- o hej Sophie i jak było wczoraj , gdzie byliście ?
- jakie przesłuchanie, dobrze było, jedliśmy w japońskiej knajpie
- odprowadzili Cię?
- tak pod same drzwi! - śmieję się
- co chcesz na śniadanio-obiad ?
- hmm wezmę rybę, obojętnie jaką, z surówkami i frytkami mmm
Tata zamówił. Jem ze smakiem.
- dobra
- cieszę się że Ci smakuje
Rozmawiam z tatą na ten studiów. Pyta czy na prawdę chcę być prawnikiem. Naszą rozmowę przerywa głos kobiety
- proszę, proszę kogo ja tu widzę

* Ayra *
Tata musi już wracać. Całuje mnie czoło i odchodzi. Pochodzę jeszcze chwilę po mieście, może nawet udam się na zakupy. Czuję jakby ktoś mnie śledził. Serce bije mi coraz bardziej. Widzę chłopaka w czarnej bluzie, kaptur ma założony na głowę, idzie w moją stronę. Przyspieszam. Odwracam się co chwilę, chyba to zauważa. Wyciągam telefon, chcę zadzwonić do jakiegoś z chłopaków.
- nie tylko nie to
Bateria mi padła. Jakiego ja mam pecha. Panikuję. Ręce mi sie trzęsą. Nie mogę się ruszyć z miejsca. Idę powoli. przełykam ślinę. On jest coraz bliżej. Szukam w pobliżu jakiegoś sklepu. Są tylko stoiska. No to już po mnie. Łapie mnie za rękę
- poczekaj
- czego chcesz - łzy napływają mi do oczu.
- nic ci nie zrobię, tylko chcę pogadać
- ja Cię nawet nie znam !!
- proszę
Ciągnie mnie za sobą. Boję się, robię błąd, mogłam uciekać. Jesteśmy w jakiejś restauracji. Idziemy na sam koniec. Zdejmuje kaptur. Moim oczom ukazuje się piłkarz Realu - James. Nie wiem co powiedzieć
- tylko nie krzycz, proszę!
- yy no  dobrze,ale czego ty ode mnie chcesz ?
- no mówiłem tak pogadać!
- serio ??
- no tak!
- no sorry ale jak masz się na mnie wydzierać to ja idę cześć
Wychodzę. Nawet nie patrzę na niego. Nie mam już ochoty na zakupy. Idę prosto do domu. Już go widzę z daleka. Ktoś pod nim stoi. Jakiś blondyn, ten spod centrum. Jeszcze jego brakowało
- coś się stało? - pytam -
- yyy Neymar przysłał mnie po jakąś płytę, powiedział, że leży na komodzie w salonie
- znasz Neya ?
- tal, gramy razem w Barcelonie
No nie wierzę.
- coś nie tak ?
- okej, okej. no to zapraszam
Przekręcam klucze. Jesteśmy już w środku
- chcesz coś do picia ?
- nie, dzięki może innym razem
- gdzie moje maniery, Marc jestem
- Ayra


Co sadzicie ?
Czy poznanie Marca i Jamesa zmieni życie Ayry ?
Kogo Sophie z tatą zauważyli w hotelu ?
Komentujesz motywujesz !



2 komentarze: