Dzisiaj śnił mi się Ney. Szedł obok mnie i prowadził wózek, wyglądał na dziewczęcy. Nie wiem czemu ale obudziłam się cała mokra. Przecież to nie takie straszne, albo i może. Małe dzieci nie są aż takie złe, ale na razie nie mam ich w planach. Na początku studia, a później praca, a na końcu rodzina. Nie wiadomo jak się moje losy potoczą. Nie chcę aby dziecko wychowywało się bez taty, tak jak było to w moim przypadku. Ale i tak go nadal kocham, widzę, że próbuje zdobyć moje zaufanie i nadrobić ten stracony czas. No ale gdzie taka dziewczyna jak ja mkzd miec dziecko ze znanyn piłkarzem .Moje przemyślenia przerywa dźwięk dzwonka.
- oo Neymar dzwoni - mówię sama do siebie
- halo - udaję zaspaną
- obudziłem Cię ??
- Nie, skąd tylko ganiałam moje stado słoni na podwórku
- haha no to Ci przeszkodzilem , możemy się dzisiaj spotkać, tak pod wieczór pogadać ?
- Ney sorki dzisiaj wieczorem nie mogę a może tak kolo 12?
- hmm o 11 mam trening tak do 12.30 , to pojedziesz ze mną
- ooo no spoko
- no to przed 11 zapukam
- nie mogę się doczekać
Rozmowa się zakończyła. Poznam resztę piłkarzy FC Barcelony. Pamiętam jak wcześniej o tym marzyłam. Wyobrażałam sobie ze jestem zona jednego z nich. Śmiesznie w tedy było. Ale chociaż chciałabym spędzić te ostatnie parę godzin z Neymarem . Kurcze ale jest jeszcze Ayra , nie będę z nią przez te ostatnie godziny w Barcelonie , mam nadzieję że zrozumie. Dzisiaj ubiore się na luzie. O nie. Zapomniałam, akurat spodenki które chciałam założyć są na dnie mojej walizki , a reszta chyba jest wyprana. Szybko idę do Ayry. Nie ma jej w pokoju. Schodze na dol. Kamień z serca. Dziewczyna siedzi i szuka czegoś w necie.
- Ayra
- o Sophie juz wstałas
- jak widać
- Przepraszam ale nie będę mogła spędzić z Tobą teraz czasu, z tata jedziemy zwiedzać i w ogóle
- yyy serio , bo ja właśnie też nie mogę , Ney chce się spotkać
- powinnaś dodać " ja też "
- dobra cicho , pożyczyć mi jakieś spodenki ?
- czemu się pytasz ? Oczywiście ze pożycze
- jesteś wielka
- tylko pamiętaj mogę być chrzestna
- głupia
- Chyba chciałaś powiedzieć mądra
I wytknela mi język. Nie zbliża się 10.30 , jenyyy , biegiem robie lekki makijaż, wolałabym iść bez no ale może jeszcze zauwlu dostaną.
Tylko czekam aż Ney przyjdzie. Musi mi coś opowiedzieć o sobie. Ogólnie mówiąc go nie znam. Uwielbiam słuchać opowieści. No nie, słyszę dzwonek do drzwi i mi w brzuchu burczy. Szybko pakuje jakaś kanapkę, wkładam do torby i biegnę w stronę drzwi
* Neymar *
Dzwonie dzwonkiem. Czekam może z 5 minut. Nikt nie otwiera. Może się rozmyslila. Nie na pewno nie, a może co się stało i nie może. Słyszę jak ktoś krzyczy głośno wychodzę, chyba to ona. W drzwiach pojawia się Sophie. Z nią od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy
- hej Neymar - powitała mnie calusem w policzek
- hej - zrobiłem to samo
Otwieram jej drzwi od samochodu. Haha tak Neymar gentelman. Sophie cały czas patrzy się na krajobraz Barcelony
- czy tutaj nie jest cudownie ? Zapytała
- przyznam Ci rację, Barcelona to wspaniałe miasto
- ej Ney
- tak ?
- mogłabym zjeść w samochodzie kanapkę bo nie zdążyłam na śniadanie
- yyy no okej
- dzięki
Obserwuje każdy jej ruch. Odwraca się w moja stronę. Cała twarz ma ketchupie.
Nie mogę powstrzymać śmiechu.
- z czego się śmiejesz ?
- yyy Sophie twoja twarz
- jeny ja mam ketchup na twarzy
- poczekaj
- na co ?
Szybko wyciągam telefon i robie zdj
- idiota
- tak jestem idiota ale przystojnym
- i jaki skromny
- tak to cały ja
Z daleko widzę już stadion Barcelony. Cisza, cisza, żadnego słowa. Czyje jej wzrok na sobie. Jak mrozi mnie od środka. Na szczęście jesteśmy już na miejscu. Idziemy razem, widzę Pique z Messim . Wołają nas
- ooo zakochane golabeczki
Sophie zmierzyla ich takim wzrokiem, jakby chciała ich zabić. Gadamy tak ogólnie o piłce. Nie wiedziałem ze Sophie tyle wie. Czyje jak ktoś puka mnie w ramię. Odwracam się a tam. ..
Co sądzicie ?
MarVik










