wtorek, 14 lipca 2015

R. 1

Dzisiaj jest wyjątkowy dzień. Nareszcie spotkam się z tata. Po rozwodzie rodziców bardzo mało się widzieliśmy, brakowało mi go. Znalazł nową pracę w Hiszpanii i pewnie dlatego.

Obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Pobiegłam i zastałam moją mamę kłócącą się z jakimś nowym kochankiem.
- Co się stało? - zapytałam z troską
Zignorowali moje pytanie. Powtórzyłam znowu.
- Nie twoja sprawa, wracaj na górę !! - krzyknęła mama
Nagle rzuciła we mnie szklanką. Strasznie się przestraszyłam. Szybkim krokiem poszłam do swojego pokoju. Nałożyłam na siebie lekki makijaż i ubrałam się w wcześniej przygotowane ubrania.
Zadzwoniłam do Ayry czy jest gotowa na podbój Hiszpanii. Odpowiedziała twierdząco. Wzięłam walizkę i udałam się przed dom, gdzie czekało na mnie taxi. Po wyjściu samochodu zauważyłam moją przyjaciółkę. Przywitałyśmy się i ruszyłyśmy w stronę lotniska. Przed wejściem do samolotu napisałam tacie sms"a
- Właśnie wylatujemy. Czekaj na mnie !!
Po krótkiej chwili dostałam odpowiedz
- Dobrze.
Strasznie się bałam, to był mój pierwszy lot. Po kilku minutach samolot już wystartował. Obejrzałam się w stronę Ayry, chciałam z nią porozmawiać ale ona już zasnęła. Zaczęłam podziwiać świat z lotu ptaka.


KILKA GODZIN PÓŹNIEJ :))
Jesteśmy już na lotnisku w Barcelonie. Bardzo się cieszę tylko nie mogłam znaleźć taty. Po chwili czuję jakby ktoś trzymał mnie za rękę, odwracam się i widzę przystojnego faceta i wydaję mi się, że jest troszkę podobny do Neymara.
- Czy my się znamy? - zapytałam
- Jeszcze nie - odpowiedział ze słodkim uśmiechem
- Jak to jeszcze ? Kim ty w ogóle jesteś ?
Nagle widzę jak jakiś koleś ciągnie Ayre w moją stronę. Nie widzę jego twarzy. Podniósł mnie. Zaczęłam się wyrywać, nic to nie dało. Ździwiło mnie, że Ayra była taka spokojna. Jesteśmy koło wyjścia. Wpakowali nas do jakiegoś autobusu. Bardzo się bałam. Po wejściu zobaczyłam 2 znajome twarze : taty i pana Coopera. Wszyscy patrzyli na nas jakbyśmy były z kosmosu. Ci dwaj faceci nie mogli wytrzymać ze śmiechu.
- Co się tutaj dzieje? - zapytałam przestraszona
- Spokojnie słonko !! - usłyszałam znajomy głos
- Tata ?!
- Tak - podszedł i mnie przytuił
- Co tu się wyprawia ?
- No wiesz chłopacy wracali z treningu i zabrali nas na lotnisko.
- Serio ?? To czemu tamci zabrali mnie i Ayre siłą?
- Yyy powiedzieli ze was przyprowadzą - odpowiedział
- No i tak zrobiliśy - usłyszłam głos mojego oprawcy
Odwrócił się i podszedł na koniec autobusu. Całą drogę nikt się nie odzywał. Wysadzili nas koło domu. Zabrałyśmy bagaże. Ayra wzraz ze swoim tata pojechali do siebie.
- Kto to był ??
- Piłkarze Fc Barcelony
- Aha - odpowiedziałam ze ździwieniem
Tata pokazał mi mój pokój. Strasznie mi spodobał.
- Sofie może się prześpij ? - zapytał opiekuńczo
- Masz rację
Pocałował mnie w czoło i wyszedł. Po krótkim czasie zasnęłam..


Przepraszam na błędy ..
Co sądzicie ?


2 komentarze: