czwartek, 3 grudnia 2015

R 16

* Spohie *
Siedzimy sobie tak w parku, nie odzywany się. Zastanawiam się czy nie wrócić do Barcelony. Tata pewnie by się załamał, nie chcę mu zrobić przykrości, czasami ranie ludzi bez przemyślenia a później jak zwykle tego żałuję. Kocham ich oboje, dzięki nim zawdzięczam życie. Wychowali mnie, zabierali na wycieczki - normalna rodzina. Szczerze w dzieciństwie niczego mi nie brakowało. Mogłam mieć wszystko to co małemu dziecku na myśl przyszło. Teraz też tak jest tylko ze rodzice już nie sa razem, mama ma kochanków - chociaż ona tego nie ukrywa jest szczera az do bólu, tylko właśnie nie wiem czemu powiedziała mi to teraz po 19 latach i kiedy miała kontakt alkoholem. Jeżeli jej coś nie pasuje wali prosto z mostu ale wnioskuję z tego, ze cieszyła się ze jestem jej córka niezależnie od czy jest moja mama. Zawsze po pracy, bo pracowała jako wykładowca na jedynym z polskich uniwersytetów zabierala mnie do naszej ulubionej kawiarni w samym środku rynku. Ona zapamawiala ciasto truskawkowe a ja malinowe. Uwielbia jeść owoców, preferuje zdrowe odżywianie tylko nigdy nie spróbowała i nie sprobuje malin to wszytko przez alergie. A Tata codziennie wracał późno z pracy, czułam tylko wieczorem jak glaszcze mnie po głowie i mówi - śpij dobrze. Czemu ja w ogóle zaprzatam sobie tym myśli. Czy ona jest moja mama czy nie. Ważne ze ja kocham, tak samo tatę. Będzie to dla nas trudne. Bardzo dużo muszę się dowiedzieć o tych całych wydarzeniach. Chyba już najwysza pora poznać prawdę o swoim pochodzniu....
- jak tam Ci się układa z Neymar'em?
- serio TY TEŻ! ?
- no bo wiesz wasze zdj sa na 1 stronach różnych gazet to się pytam
- jest moim dobrym kolega
- z którym się przytulalas tak sobie?
Calowalam -  dodaje sobie w myślach. Znam go krótko ale myślę ze jestem nim zauroczona. Poczułam coś do niego może od pierwszego wejrzenia. Może to miłość może nie. Kto wie. Ale jednego jestem pewna chciałabym wiedzieć czy on to samo czuje co ja do niego.
- no wiesz tak jakos wyszło
- ta jasne jeszcze mi powiedz czysty przypadek
- dokładnie
- mhm
- dobra chodź już chce porozmawiać jeszcze z paroma osobami
Wstaje bez słowa i ruszamy. Do kogo iść pierwsza mama czy tata. Sa dla mnie ważni obydwoje. Najlepiej gdybym byli w tym samym miejscu jednocześnie. Nikt przecież nie powiedział ze życie będzie łatwe. Żegnam się z Willym i ruszam do pokoju taty. Zamknięte hmm. No to kierunek mama. Idę do recepcji zapytać się który ma numer. Po długiej rozmowie dostaje to co chce. Jadę winda czas się przedłuża. 1 piętro, 2 piętro, 5 no i nareszcie 6. Wysiadam. Spokojnie poruszam się w stronę pokoju 78. Powoli naciskam klamkę i wchodzę. To co widzę przekracza moje najśmielsze oczekiwania....

* Ayra *
James wraca, na jego twarzy widnieje uśmiech od ucha do ucha. Co go tak rozweseliło, nawet już nie będę pytać, jeszcze naruszę jego strefę osobistą ale jak jestem z nim prawdopodobnie na randce to mogę wiedzieć. Nie jestem pewna.
- Na co masz ochotę?
- hmm ja chyba wezmę - nawet nie ogarnęłam menu, pierwsze lepsze z na samej górze - Gazpacho
- serio lubisz gazpacho?
- no jakbym nie lubiła bym nie brała czyż nie?
- w sumie racja, ja chyba zamówię paelle z owocami morza i kurczakiem
Uśmiecham się lekko. Złożyliśmy zamówienie. Patrzymy sobie przez dłuższy czas w oczy, ma takie ciemne, takie pod którymi nic się nie kryje. Wydaje się, że można przejrzeć go na wylot a tu niespodzianka, chybaa.
- ogólnie to skąd jesteś?
- nie zgadniesz?
- hmm Włochy?
- nie - uwielbiam stan w którym ludzie próbują zgadnąć kim jestem
- masz ciemne włosy, ciemne oczy i jasną karnacje więc..
- więc
- Grecja?
- źle! haha nie zgadniesz
- no to powiedz mi gdzie są takie piękne dziewczyny?
- haha ja i piękna no proszę Cię
- inne dziewczyny by dziękowały itd haha no wiesz co
- jak widać nie jestem taka jak reszta
- i to w Tobie mi się podoba
- hmm mógłbyś powtórzyć?
- co? a już nieważne
- Jestem z Polski ale mam hiszpańskie korzenie
- wiedziałem, że obszar Morza Śródziemnego
- ale nie zgadłeś, może powiedziałbyś coś o sobie
- ogólnie to moją pasją jest sport i pracą też, jestem piłkarzem, gram odkąd pamiętam, no i w tym roku miałem transfer do Realu Madryt
-  nie chce wiedzieć czym się zajmujesz, chcę wiedzieć jaki jesteś
- szczerze jeszcze żadna kobieta nie pytała się tego na pierwszej randce
- ktoś musi
- ogólnie to jestem bardzo zmienny
Kelnerka podaje nam jedzenie, pachnie różnymi przyprawami mam nadzieję, że nie zacznę kichać, próbuję swojego dania, niebo w gębie, nigdy nie jadłam pyszniejszego Gazpacho. James ubrudził się sosem, taki słodziak, biała wydzielina odznacza mu się na ciemnej skórze.
- coś nie tak?
Chwytam za serwetkę, przybliżam rękę do jego ust, wycieram delikatnie.  W jego oczach widać zdziwienie. Mimo jego karnacji zauważam lekki rumieniec
- masz w życiu jakieś cele?
- no w przyszłości chciałabym zostać weterynarzem, kocham zwierzęta
- ciekawe bardzo
Zaraz skończę swoją porcję, James już to dawno zrobił. Patrzy na mnie i patrzy. Nie odrywa ode mnie wzroku. Aż lekki dreszcz przebiega mi po plecach. Odkładam talerz i pytam?
- idziemy już?
- a gdzie byś chciała iść? szczerze nie znam dobrze Barcelony
- ja też zbytnio nie, ale mam pomysł
Spoglądam do torebki, wyjmuję portfel
- nie ja zapłacę
- nie ma takiej potrzeby
- ależ jest, i się ze mną nie kłóć
Dotyka mojej dłoni, i wkłada moją " skarbonkę " z powrotem. Wzdycham dość głośno, specjalnie żeby mnie usłyszał. Żadnej reakcji z jego strony. Tylko zaczyna się śmiać, strasznie tego nienawidzę. Wyszliśmy, idziemy przed siebie, James cały czas opowiada, straszny z niego gadula. Chociaż ja nie muszę za dużo mówić, tylko przytakiwac, na razie nie zamierzam się przed nim otwierać, powiem to na ile powinnam. Piękne niebo widnieje nad Barceloną.
- poczekaj grasz w Realu Madryt więc co robisz w Katalonii, przecież sezon jest?
- miałem kontuzje, trener kazał mi wziąść kilka godzin wolnego, więc pomyślałem ze wpadnę do znajomych z Barçy.
Odpowiadam mu lekkim uśmiechem. Spacerujemy sobie nad morzem po plaży. Chłopak podwija nogawki i zamacza nogi. Idzie w moja strona. Coś kombinuje ale jeszcze nie wiem co. Zbliża się do mnie stoimi twarzą w twarz, tylko on oczywiście musiał się znizyc do mojego poziomu. Dotyka moich włosów. Chyba już wiem co się dalej stanie ...



Hej Hej!! 
jak tam? 
ja do was z kolejnym rozdziałem wjeżdżam 
opinia może? ktoś coś hmm?
miłego czytania :** 
Nasza Fc Barcelona wygrała wczoraj!! GRATULACJE 



          

niedziela, 8 listopada 2015

R 15

* Ayra *
Jestem już w samochodzie Jamesa, kątem oka spoglądam na niego, zaciska mocniej ręce na kierownicy, o co mu chodzi? Mój wzrok jest az tak denerwujacy?, jezli caly ten wieczór będzie taki, to będę żałować swojej decyzji. Ta cisza staje się irytująca, atmosfera napięta.
- Jak tam Ci się podoba w Barcelonie?
Nie ukrywam zdziwienia
- yyy jestem tu od niedawna więc dużo nie zobaczyłam
- a co sądzisz o Madrycie?
- byłam tam raz z przyjaciółmi, równie piękne miasto, mili ludzi i w ogóle. Dobrze ze ja i Sophie znamy hiszpański, pierwszego dnia zgubilismy się, komórki padły, mapy nikt nie wziął, więc tylko w tedy pozostało nam spytanie się kogoś o drogę do hotelu
- jeżeli mogę zapytać kim jest Sophie?
- to moja najlepsza przyjaciółka, znamy się od przedszkola, to tak śliczna i dobra dziewczyna, a Ty masz jakiś przyjaciół?
- no wiesz relacje między ludźmi dopiero można nazywać przyjaźnią gdy znają się już dość długo, kiedy wyjechałem z kraju, zostawiłem tam wszystko, rodzinę, znajomych, strasznie ciężko mi się z nimi zegnalo. Podczas mojego pobytu w Europie poznalem wiele fantastycznych ludzi i nadal poznaje - uśmiecha sie w moja stronę
- też podczas 1 spotkania ...?
- nie, na ogół nie jestem taki, ale wiesz stres
- nie mówisz chyba poważnie ze stresowales się podejść do mnie?
- chodź jesteśmy już na miejscu
- no ale
Wychodzi, otwiera drzwi z mojej strony, podaje mi swoją dłoń, jednak wolę trzymać go za przedramie, dziwi się na mój odruch Ale nie komentuje tego. Restauracja jest prześliczna, mam nadzieję ze jedzenie będzie przepyszne. Siadamy przy jednym ze stolików, świece, róże Tak romantycznie się zapowiada
- zaraz wracam - puszcza do mnie oczko
Skorzytam z okazji i napiszę do Sophie,
                      ~ jak tam?

* Sophie *
Nie mogę uwierzyć, od razu wpadam im w ramiona
- Willy, Olly co tu robicie?
- Hej Sophie też nam miło Cię widzieć - od każdego dostaje buziaka w policzek. Siatkarze się tylko śmieją. Chłopcy patrzą na mnie, chyba zauważają moje czerwone oczy od płaczu,
- zero pytań na ten temat okej?
Żaden się nie odzywa i dobrze. Cieszę się, że ich widzę ale z drugiej strony będą chcieli wszystko wiedzieć a w tej chwili nie mam ochoty na opowiedzenie historii z rana. Ich wzrok na mnie doprowadza mnie do furii, za parę minut szlag mnie trafi, wybuchnę złością a w tedy nie ręczę za siebie.
- ej Sophie będziesz na meczu?
- yyyy
- no tylko nie mów, że nie będziesz
- Ricardo proszę Cię, nie denerwuj mnie i Ty
- to jest tylko normalne pytanie?
- właśnie nie jest jak dla mnie?!
- dobra Sop uspokój się dobrze?
To jego " uspokój się " pogorszyło sytuację.
- Sophie do jasnej cholery co Ci jest?!
- coś z Neymarem?
- mama?
Każdy z nich wymienia różne osoby i nie trafia w żadną.
- możecie się wreszcie zamknąć!!
Nastała cisza w pokoju, moja słabość zamienia się w złość.


- 2 godziny później -
Siedzę z Willym, wie już wszystko. Nie mogę powstrzymać łez
- jak oni mogli mnie tak przez 19 lat okłamywać powiedz mi?
- Słońce twoi rodzice Cię kochają i będą kochać zawsze, jesteś ich oczkiem w głowie, może twoja mama była za bardzo pod wpływem?
- Will to jest prawda ona nie jest moją mama rozumiesz to!! moja prawdziwa rodzicielka mnie nie chciała, nie wiesz jak to boli
- chcę Cię zrozumieć, chcę Ci pomóc, przeszliśmy już razem tyle rzeczy i tym razem też tak będzie. Pamiętasz nasz pierwszy pocałunek w zimę podczas mojego upadku?
Willy był moją pierwszą miłością, dużo książek czytałam, najwięcej to takich romantycznych. Chciałam być szczęśliwa, mieć swojego ukochanego obok siebie. Spędzaliśmy w tedy razem ferie Ja, Ayra, Olly i Willy no i oczywiście nasi rodzice. Uwielbiałam jeździć na nartach. Wcześnie rano wyszłam na stok, myślałam, że wszyscy spali, założyłam narty i podjechałam na górę. Podczas mojego zjazdu ktoś we mnie wjechał, tą osobą był Willy, twarz miałam całą w śniegu, zdjęłam kask, włosy w śniegu. Chłopak pomógł mi wstać. Staliśmy 5 cm od siebie. Zbliżył się, przejechał ręką po nim lodowatym policzku i delikatnie pocałował z czułością. Najpiękniejszy dzień.
-  halo?
- a przepraszam zamyśliłam się
- musisz porozmawiać z tatą dobrze?
- ale ja nie dam rady
- dasz Sophie
- Willy no
- Spójrz mi w oczy
Unoszę wzrok
- zrobisz to dla mnie?
- i co od razu mam mu w ramiona wpaść no sorrry
-porozmawiaj tylko...
- skończmy temat okej?
- idziesz na ten mecz?
- nie wiem właśnie, ooo Ayra napisała
 ~ troszkę średnio a u Ciebie? :*
Zrobiliśmy wspólne zdj i wysłaliśmy przyjaciółce




Hejka!! 
Jak wam się podoba? Mi szczerze nie za bardzo 
przepraszam za długą nieobecność no ale szkoła :(( 
proszę o komentowanie
mam wgl dla kogo pisać?
Życzę miłego czytania, dnia, wieczoru <333 

piątek, 2 października 2015

R 14

Ona kłamie. Chcę mnie zdenerwować. Pod wpływem alkoholu człowiek różne rzeczy robi, mówi. Nie wierzę jej. Przez tyle lat by mnie okłamywali. Nie to nie możliwe. Przyznam mama była dla mnie surowa, ale w głębi duszy czułam i  nadal czuję, że mnie kocha. Mimo różnych zakazów, kłótni troszczyła się o mnie, zawsze kazała mi się dobrze ubrać, żeby nie zmarznąć, czuwała nade mną podczas choroby. Łączą mnie z nią więzi, takie silne, których nic, nikt nie zerwie. Kocham moją mamę, ponad życie, poświęciłabym się dla niej, mam szacunek ale czasami mi się coś wymsknie, żałuję tego strasznie, zżerają mnie wyrzuty, spać nie mogę. Ta chwila ciszy jest dla mnie wiecznością. Słońce parzy mnie mnie w lewą część twarzy, krople potu spływają po niej. Kap, kap, kap. Telefon wibruje w tylnej kieszeni. Doznałam szoku, nie potrafię się ruszyć.
- to nie prawda.. - głos mi się łamie
Nikt nie odpowiada. Tata ma spuszczona głowę, mama dalej pije swojego drinka. Kochanek patrzy się na mnie, z takim bólem, jakby znał prawdę, czuję ból w sercu, rozpada się ono na milion malutkich kawałeczków. Jeżeli cała ta sytuacja ma sens, nie dam rady psychicznie, nikt mi nie pomoże, wcześniej wyjazd z Polski, teraz chyba udam się do Londynu albo już na inny kontynent. Nie wiem co robić. 
- no powiedz coś!! - krzyczę na cały hotel 
- Sophie... 
- to jednak prawda... 
Wybiegam, nie patrzę na nic, na nikogo. Łzy mi lecą. Jestem już w windzie, wciskam piętro mojego pokoju. Pakuję rzeczy, to będzie dla mnie trudne, jak i dla taty, kocham go, ale ja tak nie potrafię, 19 lat w kłamstwie. Najgorsze co może być, chaos w mojej głowie. Kto jest moją prawdziwą mamą, kto mnie trzymał pierwszy raz. Kim ja jestem?. Cały czas zadaję sobie to pytanie. Zostawiam kartę 
                                                 Przepraszam, za wszystko, nie będę na meczu 
                                                                                               - Sophie 
Wiem, że podejmuję złe decyzje, powinnam zostać i wysłuchać ale nie umiem. Co jeśli byłam nie chcianym dzieckiem, albo wpadką na imprezie. Oczy szczypią mnie od płaczu. Idę pustym holem, za swoimi plecami słyszę jak ktoś wykrzykuje moje imię. Nie mam siły się odwrócić. Chciałabym się przytulić do Ayry albo Neymara. Oni są tak daleko. Czuję czyjś uścisk na dłoni, spoglądam na daną rękę a później na twarz. To Raphael. Patrzy na mnie. Ciężko przełykam ślinę 
- Sophie, co się stało?! - nie odpowiadam, spuszczam głowę w dół
- odpowiesz czy nie, Neymar Ci coś zrobił?
- nie!!! on nie ma nic z tym wspólnego!! 
Bez słowa przytula mnie, miłe z jego strony, łzy lecą na jego czarną koszulkę z NIKE. Łapie za moją dłoń
- gdzie idziemy!?
- chodź nie marudź 
Przewracam oczami, jak dobrze myślę idziemy do pokoju 65. Pod drodze zauważamy paru siatkarzy z Brazylii, patrzą się dziwnie. Jesteśmy już u niego w pokoju, w którym jest Ricardo i dwóch innych, nawet przystojni ale nie wyglądają na siatkarzy, zbyt mali, są średniego wzrostu, uśmiech gości na mojej twarzy...


* Ayra * 
Leżę sobie na kanapie, oglądam jakieś głupie romansidła. Nic ciekawego nie leci, rozmyślam o życiu, czuję się dziwnie, nigdy tak się nie czułam. Dzwonek dzwoni, nie chcę mi się wstać, trudno, ktoś znowu puka, puka, i puka. No szlag mnie trafi zaraz. Z takim zamachem otwieram drzwi,
- słucham?! 
Nie proszony gość wchodzi do domu, bez zaproszenia, zachowuje się jak w swoim domu, łapię go za kawałek bluzy. 
- hola hola kolego 
Odwraca się, to James. Mistrz krzyku. 
- wyjdź stąd!! - pokazuję palcem na drzwi 
- przepraszam - za pleców wyjmuje bukiet białych róż, a pośród nich jedna niebieska, ślicznie to wygląda. Czy jego przeprosiny są szczere. Podchodzi bliżej mnie, wręcza mi kwiaty. Nie wiem co powiedzieć, koleś który się na mnie wydzierał, przyszedł mnie przeprosić. Patrzy na mnie swoimi ciemnymi oczami, są one wypełnione bólem.
- na prawdę Cię przepraszam - mówi tak cicho, że ledwo go słyszę 
Zamurowało mnie. Nie wypowiadam żadnego słowa
- yyy 
- powiedz coś proszę - głos mu się łamie 
- yyy nie spodziewałam się Ciebie tutaj
- zacznijmy od nowa naszą znajomość, James 
- Ayra 
- Czy dałabyś się zaprosić na kolację, dziś wieczór? 
- Ty tak poważnie? chyba nie 
- no proszę, nie daj się prosić, jedna kolacja jeszcze nikogo nie zabiła 
- jeszcze... a jaką mam pewność, że nie będziesz się na mnie wydzierał?
- obiecuję 
- zgadzam się 
- jesteś wspaniała, przyjadę po Ciebie o 19 - całuje blady policzek i wychodzi 
Sophie nie uwierzy, ja sama nie moge uwierzyć,, że się zgodziłam. Ubrać się skromnie a zarazem olśniewająco. hmm, czeka mnie długie popołudnie. Kąpiel wśród płatków róży, dzwonię do przyjaciółki, muszę jej opowiedzieć wszystko, nie odbiera... W łazience spędzam więcej czasu niż się spodziewałam. 


Jestem gotowa, wyrobiłam się 5 minut przed przyjazdem piłkarza, zdj na ig już poszło, otwieram drzwi żeby wyjść a tam James chodzi w tą i z powrotem, wybucham śmiechem, zarumienił się 
- słodko się rumienisz 
- ślicznie wyglądasz
Otwiera drzwi swojego samochodu. I jedziemy ... 

Hejka !! 
pprzepraszam, że długo nie było rozdziału :( 
Różne rzeczy się ostatnio dzieją w moim życiu, straszne, smutne a zarazem radosne 
Przez wydarzenie z tego tygodnia nie mam weny :(( 
co sadziecie? 
miłego :* 
                                                                      

sobota, 12 września 2015

R 13

* Sophie *
Moim oczom ukazuje sie pijana blondynka, rano a już pod wplywem. Tą kobieta jest moja mama ze swoim kolejnym kochankiem. Nie wiem który to już z kolei. Szuka tylko faceta na jedna noc. Nie lubi stałych związków. Bawi sie ludzkimi uczuciami, człowiek bez empatii. Nie odczuwa jaką krzywdę sobie i innym wyrzadza lub wyrzadzila. Nie zdaje sobie sprawy jak bardzo mnie krzywdzila, kiedy najbardziej jej potrzebowałam, ona bawiła sie w klubie nocnym, ja wychodziłam do szkoły ona dopiero wracała. Jako dziecko, niby ze moi rodzice byli bogaci, byłam nieszczęśliwa. Każdy uważa ze jak jestem jedynaczka wszystko mam podsuwane pod nos a prawda jest nie jest taka jak te idiotyczne plotki. Bardzo chciałam mieć rodzeństwo, rodzice się starali ale nic nie wyszło. Przede mną mama dwa razy poronila, i raz już po skończeniu przeze mnie przedszkola. Moja druga rodzina były i sa dzieciaki z podwórka - Ayra Willy Olly.
- no co nie przywitasz się z mamusia!
Tata po woli się denerwuje. Bawi się palcami - to zły znak
- co język Ci ucieli, teraz po jego stronie stoisz? - wskazuje palcem na mojego drugiego rodzica
Nie dam się sprowokować, niech mówi co chce, jej zdania nie mają sensu.
-może w ciążę zaszlas, jak on ma, a Neymar, właśnie z nim
- zamknij się do cholery, nikt Cię tu nie chce, nie jestem Tobą, ja nie idę z pierwszym lepszym do łóżka!!
Chce mnie uderzyć, jej kochanek tylko się z niejj śmieje, wrecz to jest żałosne. Są siebie warci. Jej dłoń jest blisko mojej twarzy, w sali nikogo nie ma, pusto wszędzie. Tata powstrzymuje ją.
- nie dotkniesz jej rozumiesz ?!
- a no przepraszam zapomniałam nie jest moją córka
- ze co ?!

* Ayra *
- miło mi poznać
Ma takie ładne niebieskie oczy, przez dłuższą chwilę jestem w nie zapatrzona, jego oczy mnie hipnotyzuja. Jest ubrany w biały T-shirt , czerwone spodenki i do tego zwykle czarne conversy. Stylowe to on ma. Nadaje się na modela, nie na piłkarza.
-mam coś na twarzy, ze mnie tak obserwujesz
- nie, nie przypominasz mi kogoś - Ayra mistrz kłamstwa
- pewnie Ci to już ktoś mówił - kłamać to TY nie umiesz - smieje, smieje mi się proto w twarz. Blada cera z jasno-różowymi rumiencami.  Świetnie.
- sorki muszę się lecieć, yo
- cześć
Działa mi na nerwach. Nie lubię kiedy ktoś się ze mnie smieje. Nie jestem idelna ale to nie jest powód.
- jak tam Sophie - ciekawe co robi, dawno z nią nie rozmawiałam. Z Neymarem to pewnie gada 24h. Przyjaciółka na 2 miejscu. Haha. Nigdy !!. Zadzwonię do niej. Ma wyłączony telefon. Teraz? To do niej nie podobne. Ona bez Internetu ani rusz. Milion zdjęć musi zrobić, tak jak z tymi siatkarzami. Sukienkę miała śliczną, taka skromna, podkreślała jej idealne ciało. Ona narzeka że jest gruba i w ogóle ale jest w sam raz. Z Tego co słyszę, mężczyźni nie lubią takich strasznych chudych dziewczyn. I mają rację. Ale każdy ma inne gusta. Muszę się spotkać z Willym i Ollym, jak żyją, takie z nich forever alone. Tyle dziewczyn do nich startowało. Na Walentynki dużo kartek było. Oni żadnej nie wysylali,  chyba ze Olly do mnie czy Willy do Sophie. Między nimi coś było, ukrywali coś przed nami. Tyle razy się zastanawiałam ale nic.

* Neymar *
Dzwonię do Sophie. Wyłączony telefon. Martwię się. Od bardzo dawna się tak nie czułem. Nienaawidze tego uczucia.
- spokojnie nic jej nie jest, chodź już grać i nie marudź - Dani
Nie chce się z nim kłócić, jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, gramy w tym samym klubie i reprezentujemy ten sam kraj. Czasem tak działa mi na nerwy. Wie gdzie trzymam klucze, z niego jest leń, zamiast iść do sklepu jak normalny człowiek, to on woli pożyczyć ode mnie, to jego pożyczanie to na zawsze. Już się nie boję w nocy, kiedy ktoś buszuje u mnie w kuchni, wiem że to on. Teoretycznie mówiąc on u mnie mieszka w 70%
- drogę zgubiłeś?
- idę, idę


Podoba się wam ?
Przepraszam że długo mnie nie było
Nie wiedziałam jak napisać ten rozdział
Co sądzicie
Miłego ^.^

wtorek, 25 sierpnia 2015

R 12

Dzisiaj dzień meczu. Tak długo czekałam na tą chwilę. Przeciągam się, laptop na swoim miejscu. Dobrze, że go nie wywaliłam podczas spania na podłogę. Biorę budzik do ręki. Już 13.
- zjeść obiad czy śniadanie - sama nie wiem
Wychodzę na balkon. Jest dość ciepło. Trzeba się ogarnąć. Poranna toaleta. I zimny prysznic to lubię. Jak zwykle dylemat w co się ubrać. Włączam muzykę, ona pozwala mi się skupić. Przy okazji, tańczę i śpiewam, nie wiem dlaczego ale kiedy lecą moje ulubione kawałki mam ochotę prze biec cały świat. Dobra nie mam czas, wybiorę coś na szybko.


- bardzo ładnie tańczysz - odzywa się ktoś z końca pokoju
Odwracam się nikogo nie widzę. Ja już chyba mam jakieś zwidy.
- na serio ładnie
- yyy
Nie potrafię nic powiedzieć. U mnie pokoju jestem tylko JA. Nie mam rozdwojenia jaźni.
- laptop
Przekrzywiam głowę w prawą stronę. Z daleka widzę twarz Neya.
- patrzysz się jakbyś ducha zobaczyła
Nie mogę w to uwierzyć.
- jesteś nienormalny !! Chciałeś żebym zawału dostała !!
- haha
- to nie jest śmieszne !! Nie dosyć. że mnie straszysz to jeszcze nie dotrzymałeś obietnicy !!
- jakiej znowu ?
- no, że jak zasnę rozłączysz się !
- ojej zapomniałem - udaje smutnego ....
- ojej
- przyznam, słodko śpisz, obserwowałem każdy twój ruch, dopóki nie zasnąłem
- tak i jeszcze się do tego przyznajesz !?
- haha Sophie i jeszcze tak fajnie się denerwujesz, tak marszczysz nosek
- działasz mi na nerwach !
- ktoś tu chyba lewą nogą wstał
- ktoś ma aż tak nudne życie, że musi patrzeć na ludzi podczas ich snu, mam nadzieję, że nic nie mówiłam  ?
- yyy może mówiłaś, może nie mówiłaś haha
- Neymar !!
- Sophie !!
- tak wrócę to obiecuję, że już nie będzie Ci do śmiechu !
- Czy ty mi grozisz ? haha
- może grożę może nie
- i jak się z tobą tu dogadać
- właśnie zadaję sobie to samo pytanie, jestem ciekawa co zaobserwowałeś
- oj dużo rzeczy interesujących rzeczy
- interesujących..
- dobra Sophie leć, na obiad, bo o 16 mecz tak ?
- takkk
- zakładamy się ?
- no okej, ja stawiam 3:1 dla Polski
- haha ja 3:2 na Brazylii jak wygram pojedziesz ze mną w pewne miejsce na cały dzień
-,haha no okej a jak ja powiesz mi coś czego inny nie wiedzą
- uważaj na siebie!
- spróbuję
Rozłączam się. biorę klucze i zamykam pokój. Jestem już w windzie. Moja ulubiona piosenka leci. Dobrze, że nikogo nie ma koło mnie, by usłyszał mój fałsz. Zatrzymuję się na pierwszym piętrze. Wchodzę do restauracji. Tata już siedzi i czyta gazetę
- cześć tato!
- o hej Sophie i jak było wczoraj , gdzie byliście ?
- jakie przesłuchanie, dobrze było, jedliśmy w japońskiej knajpie
- odprowadzili Cię?
- tak pod same drzwi! - śmieję się
- co chcesz na śniadanio-obiad ?
- hmm wezmę rybę, obojętnie jaką, z surówkami i frytkami mmm
Tata zamówił. Jem ze smakiem.
- dobra
- cieszę się że Ci smakuje
Rozmawiam z tatą na ten studiów. Pyta czy na prawdę chcę być prawnikiem. Naszą rozmowę przerywa głos kobiety
- proszę, proszę kogo ja tu widzę

* Ayra *
Tata musi już wracać. Całuje mnie czoło i odchodzi. Pochodzę jeszcze chwilę po mieście, może nawet udam się na zakupy. Czuję jakby ktoś mnie śledził. Serce bije mi coraz bardziej. Widzę chłopaka w czarnej bluzie, kaptur ma założony na głowę, idzie w moją stronę. Przyspieszam. Odwracam się co chwilę, chyba to zauważa. Wyciągam telefon, chcę zadzwonić do jakiegoś z chłopaków.
- nie tylko nie to
Bateria mi padła. Jakiego ja mam pecha. Panikuję. Ręce mi sie trzęsą. Nie mogę się ruszyć z miejsca. Idę powoli. przełykam ślinę. On jest coraz bliżej. Szukam w pobliżu jakiegoś sklepu. Są tylko stoiska. No to już po mnie. Łapie mnie za rękę
- poczekaj
- czego chcesz - łzy napływają mi do oczu.
- nic ci nie zrobię, tylko chcę pogadać
- ja Cię nawet nie znam !!
- proszę
Ciągnie mnie za sobą. Boję się, robię błąd, mogłam uciekać. Jesteśmy w jakiejś restauracji. Idziemy na sam koniec. Zdejmuje kaptur. Moim oczom ukazuje się piłkarz Realu - James. Nie wiem co powiedzieć
- tylko nie krzycz, proszę!
- yy no  dobrze,ale czego ty ode mnie chcesz ?
- no mówiłem tak pogadać!
- serio ??
- no tak!
- no sorry ale jak masz się na mnie wydzierać to ja idę cześć
Wychodzę. Nawet nie patrzę na niego. Nie mam już ochoty na zakupy. Idę prosto do domu. Już go widzę z daleka. Ktoś pod nim stoi. Jakiś blondyn, ten spod centrum. Jeszcze jego brakowało
- coś się stało? - pytam -
- yyy Neymar przysłał mnie po jakąś płytę, powiedział, że leży na komodzie w salonie
- znasz Neya ?
- tal, gramy razem w Barcelonie
No nie wierzę.
- coś nie tak ?
- okej, okej. no to zapraszam
Przekręcam klucze. Jesteśmy już w środku
- chcesz coś do picia ?
- nie, dzięki może innym razem
- gdzie moje maniery, Marc jestem
- Ayra


Co sadzicie ?
Czy poznanie Marca i Jamesa zmieni życie Ayry ?
Kogo Sophie z tatą zauważyli w hotelu ?
Komentujesz motywujesz !



czwartek, 20 sierpnia 2015

R 11

- gra w Realu
Wybucham, nie mogę się powstrzymać. Wszyscy się na mnie patrzą jak na idiotkę. Sophie mi nie uwierzy.
- to James Rodriguez nie wiedziałaś ?
- jaki ten świat mały haha
Tata już  wraca. Patrzy się na nas. Jego mina też mnie rozbawiła
- yy coś się stało ?
- nie nic - znowu śmiech
Anto i Leo się pożegnali. Tata cały czas mi opowiadał, zawsze miał o czym. Widać, że ma ciekawe życie. Mówi o moim dzieciństwie, jak zabierał mnie do zoo. Szczerze mówiąc nie pamiętam tego.


* Sophie *
Ney lekko musnął moje usta. Czemu ta chwila nie trwa wiecznie. Ale on, światowej sławy piłkarz jest o mnie zazdrosny, nie mogę w to uwierzyć.  Wysiadamy , idziemy w stronę lotniska. Nie widzę jeszcze taty, on nigdy się nie spóźnia. wie o tym, że to dla mnie ważne, ten wyjazd. Kurczę nie mam walizki. Nerwowo obracam się i szukam jej.
- Spokojnie ja mam
Przez dłuższą chwilę patrzymy sobie w oczy. Jesteśmy już coraz bliżej siebie. Chcę znowu poczuć dotyk jego ust. Podchodzi do mnie, mocno mnie przytula. Tulimy się dobre 5 minut. Czuję, że nie mogę żyć bez niego. Gdy jest obok mnie, nic się już nie liczy, tylko NEYMAR. W jego towarzystwie jestem szczęśliwa.
Z daleka zauważam tatę.
- Sophie, przepraszam ale za 30 min mam trening i muszę już iść, po za tym tata pewnie Cię szuka, do zobaczenia, uważaj na siebie - całuje mnie z taką namiętnością i odchodzi
- to chyba ten jedyny - pomyślałam
Cały czas myślę o tych chwilach spędzonych z Neymarem. Po tych wszystkich sytuacjach wreszcie los się do mnie uśmiecha.
- o Sophie tu jesteś, chodź bo się spóźnimy
- już idę
Ledwo weszliśmy do samolotu a tata już zasnął. Wkładam słuchawki i podziwiam Barcelonę z lotu ptaka.



Cudowny. Nie mogłam się doczekać meczu. Dawno z tatą nigdzie sami nie byliśmy. Ciekawe czy poczucie humoru mu zostało. Może przez przypadek spotkam Piotra Nowakowskiego albo Bartosza Kurka. Fajnie by było z nimi pogadać, to tylko marzenia. Długo czasu zastanawiam się czy Ney odwzajemnia moje uczucia, nie chcę się angażować w coś co później mnie zrani. Nie, Brazylijczyk taki nie jest, nie potrafi krzywdzić innych. Jesteśmy już na miejscu, brakowało mi Polski, tego języka. Tata zamówił taxi. Rozglądam się, jak ja dawno w Gdańsku nie byłam, piękne jest to miasto. Jedno z moich ulubionych. Tyle w nim energii. W sam raz dla mnie. Szkoda, pewnie nie będę mogła iść na żadną imprezę. Dojechaliśmy do Hotelu Hilton. Widać, że nocuje tu jakaś reprezentacja. Hałas, krzyki, fani. Mam nadzieję, że  Polska. A jednak się mylę. Z daleka zauważam Raphaela Vieire de Oliveira z Ricardo Lucarelli. Trzymają w ręku jakąś gazetę i Ricardo pokazuje na mnie palcem. Nie wiem o co im chodzi. Podchodzą bliżej, jak gdyby nic dają mi tą gazetę. Zauważam siebie i Neymara podczas naszego pocałunku na pierwszej stronie brazylijskiego magazynu. Nie wiem co powiedzieć 
- Ty i Neymar jesteście razem ? - krępująca ciszę przerywa Raphael 
- yyy nie 
- znowu kolejna plotka, a tak w ogóle jestem Raphael a ten tu Ricardo gramy ..
- tak wiem gracie w Reprezentacji Brazylii, a ja nazywam się ...
- Sophie tak wiemy, z czasopisma oczywiście 
- cooo tam są moje dane ? 
- sama zobacz 
Znowu dają mi gazetę, w środku jest jeszcze lepiej, podobno w ciąży jestem. Wszystko o mnie, o mojej rodzinie. Teraz już każdy wie kim jestem, co robię, co mnie interesuje. 
- czy może być jeszcze gorzej ? 
- szczerze mówiąc może ale nie kuś losu - śmieje się ze mnie Ricardo
- nie smuć się, będzie dobrze 
Pierwszy raz podnoszę głowę, jacy oni są wysocy, prawie 2 metry. 
- jejku 
- haha to pomyśl teraz jak na Ciebie patrzymy z tak wysoka, taka mrówka 
- no nie przesadzaj - śmiejemy się 
- a ile masz wzrostu ?
- 167 cm
- hahah a ja 1.95 m 
- ale pamiętaj małe jest słodkie i urocze !!! 
- zauważyłem takie słodkie jak ty ?? 
- tylko nie słodka ? - czuję, że się czerwienie 
- urocza lepiej brzmi, prawda Ricardo ?
- dokładnie 
- haha bardzo śmieszne ... 
- idziesz z nami na kolację, jako kumple haha ? - Raphael 
- no czemu nie, tylko pójdę się odświeżyć to tak za 20 min tutaj ? 
- ok, będziemy czekać
- dobrze ej tylko jak mam się ubrać,nie śmiej się Ricardo !!
- hmm na luzie, sukienkę załóż my też się odstrzelimy 
- sukienkę... 
Nawet nie opowiedzieli. Tata jak zwykle znalazł sobie już kolegę do gadania. Chyba to jest trener Brazylii. 
- Sophie chodź na chwilkę
- tak ?? 
- to jest Bernardo Rocha Rezende 
- bardzo mi miło 
- a Ty pewnie jesteś Sophie , wybranka Neymara 
- nie,nie jesteśmy razem !! ( ale chciałabym - dodałam w myślach ) 
- tato ja idę się przebrać bo idę z Ricardo i Raphaelem na kolację 
 Vieire de Oliviera i  Lucarelli.
- tak, chyba 
-  porządni ludzie
- ja to zostanę pogadam trochę z Bernardo, uważaj tylko na siebie
- dobrze tato 
Biorę od niego klucz, do swojego pokoju. Jadę windą, oczywiście selfie. Szukam pokoju 18. Nareszcie znalazłam. Otwieram, pokój piękny z widokiem na miasto. Pewnie wiele osób chciałoby iść na kolację z siatkarzami Brazylii. Nie wiem co założyć, którą założyć. Ayra by mi pomogła. Dzwonię do niej, nie odbiera. Szybki prysznic. 


Lekki makijaż. Ostatnie spojrzenie w lustro. Chyba nawet dobrze wyglądam. Idę powoli, mam jeszcze 5 minut. Z tyłu słyszę czyjeś kroki. Moje oczy widzą Ricardo. Ubrany jest w białą koszulę, czarne jeansy i białe Air Force. Przyznam, wygląda nieziemsko. 

- ślicznie wyglądasz - po chwili całuje mnie w policzek
- Ty też niczego sobie, dziewczyny będą zachwycone 
- haha a ty nie jesteś ? 
- jestem, jestem a gdzie Raphael ?
- powiedział, że się troszkę spóźni
Całą drogę pyta o mnie, o moje życie, co mnie łączy bądź łączyło z Neymarem. Opowiada mi o różnych przygodach w swoim życiu, o swojej małej córeczce Carmen. 
- mogę o coś spytać ? 
- jasne 
- co się stało z mamą Carmen ? 
- nie jesteśmy razem ale utrzymujemy przyjacielskie kontakty dla dobra dziecka, kiedy jestem w Brazylii opiekuję się nimi
- widzę że jako tatuś sprawujesz się znakomicie 
- haha no a jak
Po chwili przychodzi Raphael 
- no ile można - Ricardo 
- ważne że jestem prawda Sophie ? 
- dokładnie haha 
Cały wieczór spędzę w gronie przystojnych Brazylijczyków. Każdy z nich znowu opowiada mi o sobie. Nawet nie pozwalają mi dojść do głosu. Ich historie są bardzo ciekawe. Dowiaduję się, że Raphaela zostawiła żona. Bardzo mu współczuję. Robimy wspólne zdj na fb, ig, snapchata. Ricardo z dopiskiem - jeśli ktoś mi powie że Polki są brzydkie nie uwierzę. Jemy kolację w jakiejś japońskiej knajpie. Każdy skończył, idziemy w stronę hotelu. Na ulicach pełno życia, śmiechów. Odprowadzają mnie do drzwi pokoju
- to do meczu, śpij dobrze 
- skąd wiesz że idę na mecz ?
- idiotami nie jesteśmy
- dobranoc 
Jestem już u siebie. Odpisuję na fb. Strasznie dużo osób do mnie napisało
* Dani Alves 
* Neymar 
* Ayra 
* Olly 
* Bartra 
Neymarowi pierwszemu odpisuje, akurat jest na fb. Włączam laptopa. Ney dzwoni na skype. 
- jak tam ? 
- ci powiem, że bardzo fajnie, poznałam 2 fajnych facetów
- ahah tak widziałem
Rozmawiamy już prawie 2 godziny. Nigdy nie kończą nam się tematy. 
- poczekaj pójdę się przebrać w piżamy 
Zakładam ją szybko
- fajna 
- wiem bo moja haha, ej Ney ? 
- tak ? 
- opowiedz mi bajkę, tylko się nie śmiej jak zasnę to się rozłącz dobrze? 
- no dobrze
Tak słodko to robi. Zasypiam od razu. Słyszę jeszcze jak mówi. 
- Kocham Cię księżniczko ....


jak wam się podoba ? 
MARVIK :))
http://terstegen1neydani.blogspot.com/ zapraszam na mojego 2 bloga !! :* 



poniedziałek, 17 sierpnia 2015

?Jak myślicie ??

Przepraszam ze to nie kolejny rozdzial !!
http://terstegen1neydani.blogspot.com/
to jest moj drugi blog
bede prowadzic 2 rownoczesnie, mam nadzieje sie uda !!

środa, 5 sierpnia 2015

R 10 - dla moich kochanych czytelników

* Sophie *
Otwieram drzwi, widzę wysokiego bruneta z bukietem czerwonych róż. Podchodzę bliżej, nie zwracam uwagi na nic dookoła. To jednak był błąd, potykam się, nawet nie wiem o co. Wpadam w jego ramiona. Z nie dowierzaniem wpatruję się w jego oczy. To jest osoba, której się najmniej spodziewałam - Neymar, pod moim domem, dziwne. Odzywa się ból w mojej nodze.
- Ała, tylko nie ta noga znowu - łza mi płynie
- jak znowu - pyta Brazylijczyk
- to jest noga, która miała 3 operacje, 1 trzy miesiące temu, jakąś godzinę temu została ona " zaatakowana " i teraz znowu upadłam na nią
- Sophie ja chcę Cię przeprosić, za to wszystko na boisku, nie powinienem tak reagować na przegraną i za ten wybuch złości
- yyy szczerze mówiąc nie liczyłam na to, że przyjdziesz, myślałam o sms od Ciebie z przeprosinami tak jak to robi większość facetów
 - jak widać ja zaliczam się do mniejszości
Podchodzi do mnie. Serce wali mi jak szalone. Jest już blisko mojej twarzy. Całuje mnie, tak namiętnie.
- przepraszam, nie powinienem
- nie to ja przepraszam
Nie wiem za co on przeprasza. Podaje mi bukiet róż
- to dla Ciebie, mam nadzieję, że lubisz róże
- tak, ale nie musiałeś
- ale chciałem
- Ney ja się troszkę spieszę na samolot
- twój tata poprosił mnie abym Cię zawiózł, bo może się spóźnić
Kładę kwiaty w wazonie. Bierze moją walizkę. Ja ostrożnie poruszam się w stronę samochodu. Otwiera mi drzwi.

* Neymar *
Troszkę głupio mi z tą całą sytuacją. Ale teraz jest już wszystko dobrze, tak myślę. Ten pocałunek, zmienił wszystko, czuję, że coraz bardziej mi na niej zależy. Nie jestem pewien czy to miłość czy zauroczenie jak w większości przypadków.
- czemu Ty masz na sobie dresy, jak jest tak gorąco - dziwię się
- na nodze mam siniaka, jakbym poszła w krótkich tata by się pytał co się stało i kto mi to zrobił
Do Sophie dzwoni telefon. Krótko rozmawia, tylko te słowa zapadają mi w pamięć - JA CIEBIE TEŻ KOCHAM. Ona ma chłopaka. Jestem zdezorientowany. Muszę zapytać, albo może lepiej nie. Patrzę na nią. Po chwili nasze oczy się spotykają. Widzę, że chce odczytać coś z mojego wzroku i chyba wie już o co chodzi. Jak ona to robi.
- Ney to była moja babcia, jeżeli o to chodzi
- yyy
Nie wiem co powiedzieć. Sophie śmieje się ze mnie i co chwile mówi, że jestem zazdrosny. Tak mnie to denerwuje. Jesteśmy już na parkingu. Żadne z nas nie wychodzi. Przysuwam się do niej i szepczę do ucha
- tak jestem zazdrosny
Lekko dotykam jej ust.

* Ayra *
Jestem już z tatą na mieście. Cały czas się pyta o szkołę, o mamę, znajomych, malarstwo. Widzę, że chce nadrobić czas. Chodzimy opowiada mi o tym mieście. Moją uwagę zwraca wysoki ciemny brunet. Patrzy się na mnie, uśmiecha się i ja również. Tata poszedł do toalet, chłopak idzie w moją stronę. Zauważam Leo i Anto. Przysiadają się do mnie. Nieznajomy jakby się przestraszył.
- Ayra jestem - wyciągam rękę w stronę wybranki Leo
- Anto
- musimy iść razem do centrum Ty, ja i Sophie
Anto jest tak ładną kobietą, pełno w niej pozytywnej energii. Jest szczęśliwa z Messim, widać jak się na siebie patrzą, tak z miłością. Gadamy o damskich sprawach, zakupy i w ogóle. Messi tak się nudzi, że aż śmiać mi się chce.
- ej on się cały czas na Ciebie patrzy - Anto
Razem z Leo odwracamy wzrok. Piłkarz wybucha śmiechem.
- wiesz kto to jest ? - pyta
- nie ?
- on gra zawodowo w piłkę nożną
- żartujesz ?
- mówię poważnie, gra w ....

Co sądzicie ??
MarVik


poniedziałek, 3 sierpnia 2015

R 9

* Neymar *
Odwracam się a tam Rafa.
- Niespodzianka, cześć braciszku
- o jak miło, hej siostra
Patrzę się na Sophie, która robi krok w stronę Pique. Przerażona jest, tak mi się wydaję. Rafa podchodzi do niej.
- my się jeszcze nie znamy
- Sophie jestem
- Rafa, Ty jesteś z moim bratem
Widzę, że Polka zaraz eksploduje. Messi trzyma ją za ramię i coś szepcze do ucha
- nie, nie jestem
- Sophie choć z nami, niech Ney nacieszy się siostrą - Messi
- dobry pomysł, to na razie - żegna się z nami
Patrzymy z Rafa jak odchodzą.Nie rozumiem reakcji Sophie. Jest bardzo skryta ale bardzo łatwo nawiązuje kontakty. Chcę ją poznać bardziej, strasznie.
- ładna dziewczyna z tej Sophie, tylko troszkę mało rozgadana
- to Ty jej nigdy nie widziałaś, normalnie katarynka z niej
- możliwe, nie wiem, widzę ją pierwszy raz

* Sophie *
- Leoś dzięki że mnie uratowałeś
- tylko nie Leoś, no spoko, widziałem jaka byłaś spięta - Messi
- trzeba było pomóc damie w potrzebie - Pigue
- dokładnie
Jak się nie mylę z daleka widzę Bartre i Claudio Bravo. Na żywo są bardziej przystojni. Marca już znam. Świetny chłopak, ale zajęty jak reszta piłkarzy Barcelony. Podchodzą do nas.
- Znalazłaś w końcu tą wiewiórkę - uśmiecha się Bartra
- Nie - udaję smutną
- Choć Cię przytulimy
- Nie, nie trzeba -
Zignorowali moje zdanie. Ale oni są wysocy. Czuję się jak w krainie olbrzymów, koło Messiego czuję się w pełni normalnie, jest tylko wyższy o 8 cm a reszta z 20
- Cześć Claudio jestem
- Wiem, wiem Sophie
- też wiem haha, widzisz jaka już u nas jesteś sławna, wszystko przez wiewiórkę
- możliwe, możliwe
- zagrasz z nami ?
Wszyscy zrobili takie smutne miny, patrzą się i patrzą
- no dobrze tylko się już na mnie tak nie patrzcie, a i tylko mogę być z wami godzinkę
- dobre i to, choć z nami damy Ci jakiś strój
Idę z Pique na końcu. Nigdzie się nam nie spieszy. Przyznam, że jest spoko. Cały czas się śmiejmy, nawet nie wiem z czego. Czekam na nich przed szatnią. Widzę blondyna, który wychodzi z szatni. Ja go poznaję, to jest ten chłopak z centrum. Ayra czyżby podoba się bramkarzowi - Ter Stegen. Wszystko zostaje w rodzinie, katalońskiej. Śmieję się, chłopacy wychodzą i patrzą się na mnie jak ja jakąś psychicznie chorą.
- Wszystko dobrze ? - pyta Bartra
- Wspaniale
- czyli już wiewiórka się znalazła
Śmiejmy się razem
- Masz strój, specjalnie dla Ciebie różowy
- haha dzięki, spotkamy się na boisku
Jestem w szatni, podziwiam ją, Niby takie jedno pomieszczenie, a tylu jest w nich najlepszych piłkarzy. Wychodzę.
- Ty ona jest szybsza od Neya w przebraniu
- to on tak wolno się ubiera
- wiesz fryzura, te sprawy
- a no tak zapomniałam
Właśnie na murawę wchodzi trener. Patrzy się w moją stronę.
- o nowego piłkarza mamy na boisku - zaczął się śmiać
- Sophie jestem - podchodzę i podaję dłoń
- tak wiem, ale to nie przez wiewiórkę ( teraz każdy wpada w śmiech ), pamiętam Cię z meczów damskiej reprezentacji Polki.
Skąd on o tym wie. Może tata mu powiedział a może że odrzuciłam ofertę PSG.
- Ona w reprezentacji ?? - właśnie przyszedł Brazylijczyk
- o nie - chowam się za Pique
- no tak, należy do najbardziej utalentowanych dziewczyn na całym świecie, tylko przez kontuzję... - trener
- dobra stop, czy moje życie prywatne jest tak aż ciekawe ?? -
- ja nie wierzę, że taka kruszynka, jak Ty gra zawodowo w piłkę
- grała - poprawiam Neymara
- co za różnica
- zasadnicza, jak nie wierzysz to się zmierzymy
- no spoko, jak moja drużyna wygra dostanę buziaka w policzek
- uuu - cała drużyna chórem
- a jak moja będziesz musiał przyznać i napisać na fb że gram lepiej od ciebie
- hahaha to raczej nie będzie trudne - odezwał się Suarez
Rozgrzewamy się. Biegam razem z Pique. Chyba z nim mam najlepszy kontakt z Barcy. Opowiada mi kawał, które robił chłopakom. Bardzo szybko przebiegliśmy 6 kółek. Trzeba wybrać mistrzowski skład. W mojej drużynie znaleźli się : Pique, Suarez, Bartra, Iniesta, Bravo, Mascherano i Rakitić. Musimy wygrać. Mecz jest strasznie zacięty. Równe szanse. Po podaniu Suareza, jestem sam na sam z bramkarzem, uśmiecham się szyderczo i golll.
- jak mi przykro - krzyczę do Neya
- Brawo mała - Pique
- spokojnie jeszcze 20 minut meczu
Neymar szybko biegnie w moją stronę. Troszkę się boję, widzę złość w jego oczach. Przeraża mnie to. Stoję jak słup soli. Podanie do Messiego i gol dla nich. Kurczę. Mam wreszcie piłkę, podaję Iniescie. I jak to w tradycji strzelił gola, biegnę do niego z Suarezem, Bartra i Rakiticiem. Cieszymy się jak małe dzieci. Zostało 5 minut, nie spieszymy się. Neymara drużyna gra agresywnie, Biegnę i ktoś uderza mnie korkami w udo. Upadam na ziemię, wszyscy krzyczą na Brazylijczyka
- Mogłeś zrobić jej krzywdę- Bartra
- to jest tylko trenig, zabawa a ty jak zwykle na poważnie - Mascherano
 Pomagają mi stać. Nie mogę iść o własnych siłach. Noga mnie boli. Nic poważnego mam nadzieję
- jak tak ją lubicie to niech ona gra za mnie - krzyczy i wychodzi
- to wszystko moja wina. nie powinnam tu przychodzić - pojedyncze łzy spływają mi po policzku
- to nie prawda
Bartra bierze mnie i niesie w stronę swojego samochodu. Jest strasznie umięśniony. Cały czas płaczę, nie mogę wstrzymać łez.
- możesz chodzić ?
Puszcza mnie, staję na nodze, idę powoli.
- dalej już nie pójdę, zbyt duży ból
- masz szczęście nie jest złamana
Wchodzę do jego samochodu. Nie jestem pewna ale widzę Neya.
- tam stoi Neymar ??
- nie musiało Ci się coś przewidzieć
Przez całą drogę Marc próbuję mnie pocieszyć, może i mu się udało mnie rozśmieszyć. Podjeżdżamy pod mój dom, pomaga mi wejść.
- dzięki
- dla przyjaciółki wszystko, pa
Czy on właśnie nazwał mnie przyjaciółką. Przypomnieli mi się Willy i Olly. Moi najlepsi przyjaciele z podwórka. Od wyjazdu do Barcelony się nie widzieliśmy ale jesteśmy nadal w kontakcie. Kocham ich jak braci. Nikogo nie ma w domu. Idę na górę, muszę uważać aby się nie przewrócić. Czas na kąpiel, ostrożnie wchodzę do wanny. Ładnego siniaka mam. Ubieram się, trzeba ukryć jakoś tego siniaka,

Schodzę na dół, czekam na tatę. Patrzę co tam słychać na fb, nic nowego jak zawsze. Willy dzwoni.
- Hej myszko
- haha tylko nie myszko
- jesteś taka słodka jak się denerwujesz - Olly
-haha idioci
- ale jacy przystojni
- a jacy skromni
Gadamy o wszystkim. Naszą rozmowę przerywa wiadomość od taty, że mam wyjść już przed dom. Żegnam się. Wychodzę i zauważam ...





Jak wam się podoba ?
Kogo spotka Sophie ?
MarVik

czwartek, 30 lipca 2015

R 8

* Sophie *
Dzisiaj śnił mi się Ney. Szedł obok mnie i prowadził wózek, wyglądał na dziewczęcy. Nie wiem czemu ale obudziłam się cała mokra. Przecież to nie takie straszne, albo i może. Małe dzieci nie są aż takie złe, ale na razie nie mam ich w planach. Na początku studia, a później praca, a na końcu rodzina. Nie wiadomo jak się moje losy potoczą.  Nie chcę aby dziecko wychowywało się bez taty, tak jak było to w moim przypadku. Ale i tak go nadal kocham, widzę, że próbuje zdobyć moje zaufanie i nadrobić ten stracony czas. No ale gdzie taka dziewczyna jak ja mkzd miec dziecko ze znanyn piłkarzem .Moje przemyślenia przerywa dźwięk dzwonka.
- oo Neymar dzwoni - mówię sama do siebie
- halo -  udaję zaspaną
- obudziłem Cię ??
- Nie, skąd tylko ganiałam moje stado słoni na podwórku
- haha no to Ci przeszkodzilem , możemy się dzisiaj spotkać, tak pod wieczór pogadać ?
- Ney sorki dzisiaj wieczorem nie mogę a może tak kolo 12?
- hmm o 11 mam trening tak do 12.30 , to pojedziesz ze mną
- ooo no spoko
- no to przed 11 zapukam
- nie mogę się doczekać
Rozmowa się zakończyła. Poznam resztę piłkarzy FC Barcelony. Pamiętam jak wcześniej o tym marzyłam. Wyobrażałam sobie ze jestem zona jednego z nich. Śmiesznie w tedy było. Ale chociaż  chciałabym spędzić te ostatnie parę godzin z Neymarem . Kurcze ale jest jeszcze Ayra , nie będę z nią przez te ostatnie godziny w Barcelonie , mam nadzieję że zrozumie. Dzisiaj ubiore się na luzie. O nie. Zapomniałam, akurat spodenki które chciałam założyć są na dnie mojej walizki , a reszta chyba jest wyprana. Szybko idę do Ayry. Nie ma jej w pokoju. Schodze na dol. Kamień z serca. Dziewczyna siedzi i szuka czegoś w necie.
- Ayra
- o Sophie juz wstałas
- jak widać
- Przepraszam ale nie będę mogła spędzić z Tobą teraz czasu, z tata jedziemy zwiedzać i w ogóle
- yyy serio , bo ja właśnie też nie mogę , Ney chce się spotkać
- powinnaś dodać " ja też "
- dobra cicho , pożyczyć mi jakieś spodenki ?
- czemu się pytasz ? Oczywiście ze pożycze
- jesteś wielka
- tylko pamiętaj mogę być chrzestna
- głupia
- Chyba chciałaś powiedzieć mądra
I wytknela mi język. Nie zbliża się 10.30 , jenyyy , biegiem robie lekki makijaż, wolałabym iść bez no ale może jeszcze zauwlu dostaną.

Tylko czekam aż Ney przyjdzie. Musi mi coś opowiedzieć o sobie. Ogólnie mówiąc go nie znam. Uwielbiam słuchać opowieści. No nie, słyszę dzwonek do drzwi i mi w brzuchu burczy. Szybko pakuje jakaś kanapkę, wkładam do torby i biegnę w stronę drzwi 

* Neymar * 
Dzwonie dzwonkiem. Czekam może z 5 minut. Nikt nie otwiera. Może się rozmyslila. Nie na pewno nie, a może co się stało i nie może. Słyszę jak ktoś krzyczy głośno wychodzę, chyba to ona. W drzwiach pojawia się Sophie. Z nią od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy 
- hej Neymar - powitała mnie calusem w policzek 
- hej - zrobiłem to samo 
Otwieram jej drzwi od samochodu. Haha tak Neymar gentelman. Sophie cały czas patrzy się na krajobraz Barcelony 
- czy tutaj nie jest cudownie ? Zapytała 
- przyznam Ci rację, Barcelona to wspaniałe miasto 
- ej Ney 
- tak ? 
- mogłabym zjeść w samochodzie kanapkę bo nie zdążyłam na śniadanie 
- yyy no okej 
- dzięki 
Obserwuje każdy jej ruch. Odwraca się w moja stronę. Cała twarz ma ketchupie.
Nie mogę powstrzymać śmiechu.
-  z czego się śmiejesz ?
- yyy Sophie twoja twarz 
- jeny ja mam ketchup na twarzy 
- poczekaj 
- na co ? 
Szybko wyciągam telefon i robie zdj 
- idiota 
- tak jestem idiota ale przystojnym 
- i jaki skromny 
- tak to cały ja
Z daleko widzę już stadion Barcelony. Cisza, cisza, żadnego słowa. Czyje jej wzrok na sobie. Jak mrozi mnie od środka. Na szczęście jesteśmy już na miejscu. Idziemy razem, widzę Pique z Messim . Wołają nas 
- ooo zakochane golabeczki 
Sophie zmierzyla ich takim wzrokiem, jakby chciała ich zabić. Gadamy tak ogólnie o piłce.  Nie wiedziałem ze Sophie tyle wie. Czyje jak ktoś puka mnie w ramię. Odwracam się a tam. ..


Co sądzicie ? 
MarVik 

niedziela, 26 lipca 2015

R 7

* Sophie *
Juz kocham ten park. Tyle kwitnących kwiatów, ten słodki zapach. Siedzę na ławce. Myślę o swoim życiu, o mamie, czy tęskni za mną, czy w ogóle kiedyś mnie kochała. Na samą myśl po policzku spływa mi pojedyncza łza. Ciekawe jak mój kochany zespół radzi sobie beze mnie. Tęsknią za ta kim odmieńcem jak ja?. Mam nadzieję, że wkrótce się z nimi zobaczę, ich uśmiech, słowa od razu dawały mi kopniaka. Mam Ayre, na razie jedyną osobę tutaj której mogę zaufać, nie licząc taty. Straciłam poczucie czasu, spędziłam w parku dobre 2 godziny. Czas się zbierać. Biegnę w stronę mojego jedynego domu na tej ziemi. Wchodzę. wszędzie ciemno. Idę na górę, po cichu żeby taty nie obudzić. Jestem juz u siebie. Nie wiem co zabrać ze sobą. Po długim na myślę wreszcie się zdecydowałam. Wszystko wrzucam do walizki. Szkoda mi zostawić Ayre, ale też może nadrobi stracony czas z tata. Ogarniam się,  przebieram w piżamy. Nawet ładnie na mnie wyglądają. Po kilku minutach zasypiam.

* Ayra *
Wstaje. Dopiero widzę , że spałam w ubraniach. Dzisiaj na serio mamy piękny dzień. Dobrze ze zdecydowałam się tu przyjechać. Barcelona to magiczne miasto. Przebralam się w czyste rzeczy.

Dzisiaj Sophie leci, szkoda. Ale chociaż będę mogła pogadać z tata, o moim pobycie tutaj na stałe. Nie chce wracać do Polski, za dużo wspomnień, za dużo twarzy. Chciałabym tutaj właśnie w Katalońskim mieście , zacząć studiować. W przyszłości marze zostać weterynarzem. Ostatnio bardzo dużo myślę o tym blondynie spod centrum , kojarzę go , ale nie wiem skąd. Ayra przestań nie czas na miłość. Mój mózg kłóci się z moim sercem. Sophie na 100% będzie z Neymarem , a ja taki forever alone . A jeśli on mnie zrani, znowu będę cierpieć albo odwrotnie. Zaprzyjaźnimy się coś nie wyjdzie i tak bez słowa mijamy się na ulicy. To nie dla mnie. Życzę Sophie szczęścia z całego serca. Chociaż ona znalazła miłość swojego życia ale nie chce się przyznać do tego. Moim zdaniem zasługuje na to, taka ładna, miła dziewczyna z niej. Za dużo przemyśleń jak na jeden poranek . W podskokach Biegnę na dół. Spędzić te ostatnie godziny z Sophie. Ale ona jak zwykle  śpi. Robie sobie naleśniki . Dawno ich nie jadłam. Może zjem z dżemem truskawkowym . Słyszę jak ktoś schodzi po schodach .. To tata. 
- Jak się spało - zapytał 
- nad zwyczaj dobrze a Tobie ? 
- tez , tez ,, może spędzimy dzisiaj troszkę czasu? 
- Właśnie miałam to zaproponować
- to może skończ śniadanie , pożegnaj się z Sophie i jedziemy ? 
- luzik 
Pierwszy raz od dłuższego spędzę z nim czas. Ciesze się. Może zabierze mnie na trening i poznam jakiegoś przystanku
przstojnego piłkarza..

Co sądzicie ?? 
MarVik 
mi się troszkę nie podoba? ?


czwartek, 23 lipca 2015

R 6

* z perspektywy Sophie *
Po spotkaniu z Neymarem na mojej twarzy cały czas widnieje uśmiech. Promienieje radością jak to Ayra mówi. Cieszę jak małe dziecko z nowej zabawki. Moje myśli cały czas krążą wokół niego, jego uśmiechu, oczy. Przemyślenia przerywa dzwonek w telefonie.
-  hej tato
- hej słonko, ostatnio mało czasu spędzamy razem, więc pomyślałem żebyśmy udali się na mecz siatkówki Polska kontra Brazylia
- ooo to wspaniały pomysł, a kiedy
- za 2 dni
- jupiii, nawet nie wiesz jak się cieszę
- wyobrażam sobie, Sophie muszę kończyć, do wieczora
- paaa
Tyle niespodzianek mi dzisiaj los zesłał. Jestem ciekawa co się jeszcze wydarzy, pozytywnego oczywiście. Chodzimy z Ayra po centrum, zauważam słodkiego małego mopsa. Bardzo chcę go mieć, tylko trzeba porozmawiać z tata. Wiem, że zwierzęta to duża odpowiedzialność, ale zaopiekuję się nim jak tylko potrafię.
- Ayra może się już zbieramy ?
- też tak sądzę, troszkę jestem zmęczona
Idziemy w stronę parkingu. Widzę wysokiego chłopaka, o jasnych włosach, który cały czas obserwuje Ayre. Stukam ją w ramię
- Nudzi Ci się?! - krzyknęła tak głośno, że mała dziewczynka przestała płakać, a ja zrobiłam 2 kroki w tył
- Tylko się nie odwracaj dobrze?
- yyy no ok
- 3 samochody dalej stoi przystojny blondyn, patrzący prosto na Ciebie
- na mnie ? raczej wątpię, może okulary trzeba kupić
- ty sobie żarty robisz a ja tak na poważnie
Jak zwykle musiała się odwrócić.
- czy mówisz o facecie w niebieskiej bluzie i czarnych spodenkach
- tak ?
- nawet ciacho z niego
Całą drogę gadałyśmy o nim, znaczy głównie ja a Ayra się wściekała. Komedia w Barcelonie.
Wchodzę do domu. Rozpakowuję się. Zauważam tatę w kuchni. Dawno go nie widziałam, dzień w dzień pracuje. Praca, praca i jeszcze raz praca.
- Witaj Sophie - podszedł i pocałował mnie w czoło
- hehe jak oficjalnie, cześć tato
- jak Ci minął dzień ?
- a dobrze, byłam z Ayra na zakupach
- ooo to ciekawie
- tak tak, a co z tym meczem siatkówki ?
- a no właśnie, jutro popołudniu wylatujemy, więc dzisiaj się możesz zacząć pakować
- i dopiero teraz mi to mówisz, nie zdąże
- lepiej późno niż wcale Sophie
- wiem, wiem to ja idę do siebie
Szybko biegnę na górę. Czy ja się wyrobię. Jest 18, chyba pójdę pobiegać, dość robienia masy, powiedziałam z uśmiechem na ustach. Przebrałam się
Pójdę jeszcze do Ayry. Weszłam a tam mała biedna śpi, oczywiście zdj trzeba zrobić. Jestem już na dworze, założyłam słuchawki i puściłam moje ulubione piosenki. Nie zwracając uwagi na nikogo, biegnę bez chwili odpoczynku. Nagle wlatuję na kogo, obracam się ale łapie równowagę.
- yyy przepraszam
- yy może tak ostrożniej biec ? - powiedział z uśmiechem
Podnoszę głowę i widzę pięciu facetów w tym Neymara.
- nic się nie stało
-Ty biegasz? - odezwał się jeden z nich, chyba to był Barta
- Nie, szukam wiewiórki, która mi zginęła, może ją widziałeś przypadkiem?
Każdy wybuchnął śmiechem
- Przykro mi ale nie, jestem Marc tak przy okazji
- A ja Sophie
Chłopacy podchodzą i się witają. Jak dobrze widzę to jest Ney, Barta, Pique, Suarez i Messi
- a co buziaka już mi nie dasz - dodał oburzony Brazylijczyk
- nie - wytkęłam mu język
Odpowiedział mi tym samym
- jak dzieci - powiedział Messi
- cicho - powiedzieliśmy równocześnie
- sorki chłopacy ale ja idę dalej biegać do kiedyś tam
- no na razie - odpowiedzieli chórem
Biegnę dalej. Jestem tu już parę dni a nie zauważyłam jak w tym parku jest ładnie. Cisza, spokój, tak jak lubię

* z perspektywy Neymara *
Bardzo się zdziwiłem na widok Sophie. Ona biega, nigdy bym na to nie wpadł. Ale tak ślicznie wyglądała. Chciałem z nią dłużej pogadać, ale moi kupmle by sobie powyobrażli.
- ładna dziewczyna - rzucił Suarez
- przyznam Ci rację - Barta
- i co teraz będziemy rozmawiać cały wieczór o dziewczynach ? - Messi
- no chyba nie, chodźcie na piwo albo cuś - Pique
- Neymar co sądzisz ?
- Neymar !!
- tak co się stało ?
- haha rozmarzył się na widok Sophie. Już na serduszku się robi cieplej ? - Messi
- wcale nie
- wcale tak
- dobra skończcie...
Idziemy do jakieś restauracji. Nawet nie zwróciłem uwagi jakiej. Chłopacy mają dobry gust więc im zaufam. Nie mogę przestać myśleć o Sophie, o jej pięknych, dużych, zielonych oczach. Muszę ją zaprosić na kolację, może jutro hmmm.


I jak wam się podoba ?
MarVik
( sorki za błędy )
KOMENTUJESZ MOTYWUJESZ

sobota, 18 lipca 2015

R 5

                                                 ***
                                                Ayra
                 Wracam z nad morza. Dziś był upalny dzień. Idę alejką i skręcam w stronę domu. Na podwórku mijam się z Ney'em
- No i jak tam wieczór się udał?- pytam się go
- Umh, no tak, oczywiście- podczas mówienia trochę się czerwieni
Przekręcam klucz w zamku i spotykam Sophie w samej bieliźnie.
- Sophie ty spałaś z Ney'em?!
- Oj no coś ty, głupia jesteś?
- Ta na pewno, to co niby robisz w samej bieliźnie?
- Arya to przez ciebie!!
- Co?? Czemu niby?
- Nawet mi nie powiedziałaś, że Ney przyszedł? Spotkał mnie w samej bieliźnie!
- Ale i tak spędziliście miły wieczór co?
- Oh niech ci będzie- uśmiecha się delikatnie i idzie do swojego pokoju
- Sophie, idziesz ze mną na shopping jutro?- krzyczę na cały dom
Odpowiada mi cisza
                                                      ***
                                                    Sophie


Strasznie zgłodniałam po tym wszystkim. Zastanawiałam się co zaszło między mną a Neymarem czy na prawdę mu na mnie zależy lub szuka tylko łatwej panienki na noc. Iść z Ayra na te zakupy lub nie. Normalnie straszny dylemat. Przejrzałam moją garderobę i uznałam że wypadałoby ją zapełnić. Poszłam poinformować Ayre o moim przemyślanym wniosku. Lezę na łóżku, myślę o moim dennym życiu. Jeszcze kilka minut i bym się już przeniosła w krainę Morfeusza ale ktoś napisał do mnie na fb. Myślałam że wyjdę z siebie. Okazało się że był to Ney. Jest ostatnią osobą której bym się spodziewała.
- Słodkich snów :*
- Czy Ty wiesz która jest godzina ?? Człowiek nie może spokojnie zasnąć
- Tylko spokojnie, chciałem być miły
- Dobranoc ...
- Do jutra
Jak to? Przecież z nim się jutro nie spotykam. Przestałam o tym myśleć i zaczęłam, przyglądać się gwiazdą na niebie. Budzę się rano, wyglądam gorzej niż zombie. Aż się przestraszyłam swojego odbicia w lustrze. Pobiegłam do łazienki, ogarnęłam się, nie wiedziałam w co się ubrać. Stałam dobre 20 minut przed szafą
Ubrałam się i dodałam zdjęcie na ig. Szybko zeszłam na dół. Ayra już na mnie czekała. Żadnych wontów do mnie nie miała że się spóźniłam. I dobrze nie zniosłabym tego.








                                                                                  ***
                                                                                 Ayra
Wychodzę z Sophie na zewnątrz i siadam za kierownicą mojego Mini Cooper'a.
- Ej tylko nas nie zabij, co? - Sophie już ma przestraszoną minę
- To, że ostatni raz prowadziłam samochód pół roku temu, nie oznacza, że nas zabiję - odpowiadam
Odpalam silnik i jedziemy w milczeniu. Mamy raptem 5 min do CH w Barcelonie.
Parkuje i moją uwagę zwraca kobieta z pieskiem. Chciałabym miec psa, trzeba o tym pogadać z Sophie.
Śmiejemy się i wchodzimy do naszych ulubionych sklepów tzn. Tommy Hilfiger, Chanel, Valentino, Gucci, Armani, Dolce&Gabana.
Właśnie wychodzimy z nowymi perfumami, gdy spotykamy Ney'a. Sophie świecą się oczy i pojawiają rumieńce. Chyba zaraz zaczną się przytulać. Ney podchodzi i  chcę ją przytulić, ale ona cofa się do tyłu i podaję mu rękę, cholera, co się z nią stało?


                                                                            ***
                                                                           Sophie
Nie wiem co mi strzeliło do głowy. Czemu podałam mu rękę. Widać było że Ney jest niezadowolony. Chciałam mu to wynagrodzić, łapie go, idę w stronę toalet. Sama nie wiem co ja robię. Zatrzymujemy się i w tedy go przytuliłam,
- a to za co ?
- za wszystko - pocałowałam go w policzek - do zobaczenia
z daleko widzę jego uśmiech

MarVik
co sądzicie ?
komentujesz motywujesz :*


czwartek, 16 lipca 2015

R 4

* z perspektywy Sofie *
Wychodząc z łazienki zauważam, że jestem w samej bliźnie. Głupio by wyszło jakby ktoś mnie w niej zobaczył. Szybko idę do pokoju wziąść  bluzę.  Biorę pierwszą lepszą z brzegu i udaje się na dół. 


 Ku mojemu zdziwieniu było cicho, aż za cicho.    
                 Spokój przed burzą pomyślałam. Czułam takie motylki w brzuchu, czasami miałam tak w towarzystwie Neya, no ale on tu, teraz w moim domu, to niemożliwe.  
- Ayra, Ayra gdzie jesteś? Nie rób sobie żartów - powiedziałam
Nie otrzymuje od niej odpowiedzi. Nie wiem coś się stało czy jakiś kawał mi wykręca.
Jestem strasznie zdezorientowana. Odwracam się w stronę kuchni i czuję  czyiś oddech na mojej szyi.  Uciekać, nie wiem co robić. Ktoś łapie mnie za rękę. Serce bije mi jak szalone. Oczy mam całe załzawione. 
- Sofie, spokojnie 
Usłyszę znajomy głos. Tylko nie mogę rozszyfrować czyj... 
Odwracam się powoli, moje zielone oczy zauważają przystojnego bruneta. Ocieram łzy i widzę 
Neymara. Nie mogę wypowiedzieć żadnego słowa, w takim byłam w szoku.
- Co Ty tutaj robisz ?? 
Zbliżył się do mnie. Dzielą nas tylko parę centymetrów.  Zniża się do mojego poziomu i szepcze do ucha : 
- Widziałem to zajście na ulicy, ten upadek, twój płacz, twoją ucieczkę.
      Po tych słowach całuje mnie w policzek. Przekręcam głowę nie wiem czemu i nasze usta spotykają się. Nie chcę się od niego odrywać ale muszę.
Ney się tak głupio uśmiecha, nie wiem o co mu chodzi. Spoglądam w dół i widzę siebie w samej bieliźnie. Na pewno się czerwienie. Chcę założyć bluzę ale zapomniałam, że ją upuściłam przez to całe zajście. Widzę jak Neymar rozpina swoją niebieską koszulę. Aż mnie dreszcze przechodzą. Zakłada ją na mnie nawet nie wiem kiedy. 
- Nie musiałeś
- Ale chciałem, ale i tak ślicznie wyglądałaś - znowu pocałował mnie w policzek i przytulił.



* z perspektywy Neymara * 
Ayra bardzo fajnie się spisała. Będę musiał się jej odwdzięczyć. Słyszę kroki. Chowam się za firankami. Cisza wszędzie. Widzę Sofie w samej bieliźnie. Strasznie się dziwię. Wychodzę z ukrycia. Stoję tuż za nią. Czuję jak się boi. Odwraca się i spogląda na mnie tymi przepięknymi  zielonymi oczami. Zadaje mi pytanie. Podchodzę bliżej, mówię jej wszystko i całuję w policzek. Po chwili nasze usta się spotykają. Nagle Sofie się odrywa. Mierzę ją wzrokiem, tak ślicznie wygląda. Zdejmuję koszule i nakładam  na nią. Usiedliśmy razem, oglądamy horror. Sofie tak się bała, co chwile nasze ciała się spotykają. Kładzie głowę na moim ramieniu i od razu zasypia. Tak słodko wygląda jak śpi. Niosę Sofie na górę. Po woli kładę ją na łóżku, przykrywam. Całuję w policzek
 - Śpij moja księżniczko 


Co sądzicie ? :( 
Komentujesz 
Motywujesz
Sorki że takie krótkie 

MarVik